10 marca 2010 słynny najpierw prostytut, potem
pornoaktor, wreszcie producent gejowskiego porno, nowojorczyk, rosyjski Żyd
rodem z Moskwy skończył 38 lat. W tej branży równa się to dziewięćdziesiątce i
nieodwołalnie odsyła na emeryturę. Jednak Michael Lucas emerytem być nie chce, udaje,
że upływem czasu się nie przejmuje, a każde kolejne urodziny obchodzi z jeszcze
większym imprezowym rozmachem, choć nie pije alkoholu i nie spożywa cukru pod
żadną postacią, więc nie może spróbować urodzinowego tortu, zawsze
przygotowywanego przez osobisty personel - w zamian raczy się dzwonkiem
grillowanego łososia
Przypominamy
jedyny tekst, jakim właśnie zmarły Zbigniew Basara zaszczycił łamy miesięcznika
„Inaczej". W numerze 9/1994 przeanalizował - dyplomowany filmoznawca -
twórczość Dereka Jarmana. Mistrzowski ten esej, opublikowany pół roku po
śmierci reżysera, zyskuje na funeralnym klimacie, gdy przychodzi obwieść ramką inicjały, którymi został
podpisany. (Basara aż do śmierci pozostał przeciwnikiem coming outu,
przynajmniej gdy chodziło o jego samego). Niestety za tą publikacją nie poszły
następne, a osobista wizyta autora w naszej redakcji najwyraźniej ostatecznie
zniechęciła go do pospolitowania z prasą stricte, gettowo gejowską, bo - jak sam
daje do zrozumienia w zakończeniu poniższego artykułu - organicznie nie znosił etykietek,
zaszufladkowań i „mafijno"-śledczej babraniny w intymnych życiorysach, a ta
ostatnia zawsze była i pozostaje specjalnością homoseksualnych dziennikarzy,
literaturo- i kulturoznawców
Tegoroczny sierpień obfituje w okrągłe i półokrągłe jubileusze kilku znanych postaci znajdujących się w orbicie żywego zainteresowania społeczności LGBT RP
Ponadczasowy
symbol pielęgniarskiego poświęcenia, matka nowoczesnego pielęgniarstwa,
patronka pielęgniarek i idolka lesbijek, była często przedstawiana jako blady,
cichy anioł ulgi w cierpieniu. W rzeczywistości był to kawał energicznej, nawet
szorstkiej baby, która w warunkach wiktoriańskiej Anglii uparcie walczyła o
prawo do kariery zawodowej mimo bycia kobietą, przy okazji reformując
brytyjskie i światowe szpitalnictwo. Nie dała się wepchnąć w żadną z szufladek
tradycyjnie przeznaczanych kobietom w tamtych czasach: w rolę żony, matki,
ozdoby upiększającej mężczyznę w towarzystwie
Duńskiego
(bajko)pisarza, na którego utworach wychowało się kilkanaście pokoleń
dzieciaków, uważa się za biseksualistę lub aseksualistę, mamy bowiem dowody, że
obdarzał żywszym uczuciem i kobiety, i mężczyzn, żadnych natomiast na to, że z
kimkolwiek sypiał. Życia dokonał w starokawalerstwie i najprawdopodobniej
dziewictwie, a jego „dziećmi" były bajki oraz ich mali adresaci
Homoseksualne epizody i motywy są obecne we wszystkich ośmiu powieściach składających się na kanon prozatorskiego dorobku Argentyńczyka, ale w Polsce i na świecie znana jest praktycznie tylko jedna: „Pocałunek kobiety-pająka", w której obsesyjnie powracający temat genderowej płynności uzyskał największą wyrazistość
Maciej Kowalewski, ur. 1969 w Kole, to człowiek teatru: aktor, scenarzysta, reżyser, pisarz i dramatopisarz. W latach 1993-1995 aktor Teatru Współczesnego we Wrocławiu, a w latach 1996-2000 Teatru Nowego w Warszawie. Współpracował z wieloma teatrami w całej Polsce. Wielu czytelników pamięta go jednak zapewne tylko z roli w serialu komediowym „Lokatorzy". On sam ocenia ten epizod niejednoznacznie. Znacznie chętniej opowiada o sztukach, które sam napisał i wyreżyserował, i to właśnie nimi najbardziej zasłynął w środowisku gejowskim. „Miss HIV" i „Bomba" zostały wystawione w tak bliskich gejom klubach Le Madame i M25. Grał także w Teatrze Polskim w Warszawie, w spektaklu „Zielona Gęś", u boku takich artystów, jak Irena Kwiatkowska. W kwietniu 2007 odbyła się premiera jego sztuki „Wyścig spermy" oraz zdjęcia do filmu „Maraton tańca" na podstawie scenariusza Macieja Kowalewskiego i Magdaleny Łazarkiewicz. Jest scenarzystą i reżyserem filmu „Człowiek z Zachodu", który powstał na zamówienie Szkoły Andrzeja Wajdy. Przede wszystkim zajmuje się jednak pisaniem dramatów, których stworzył prawie dwadzieścia. O wielu projektach nie chce mówić, ale ujawnia, że będzie intensywniej współpracować z Teatrem Polonia oraz Montownią
Podstawę naszych rozważań powinny stanowić dzienniki pisarza. Ale niestety te najważniejsze, z okresu gimnazjalnego, dokumentujące dojrzewanie płciowe, autor spalił w 1896, a następne, obejmujące okres do lutego 1933 (5118 stron w 32 zeszytach) - w 1945, w ogrodzie swego emigracyjnego domu w Pacific Palisades w USA. Powód nie ulega dziś dla nikogo wątpliwości: nigdy nie pogodzony ze swym homoseksualizmem, chciał Mann (który do kodyfikowania swoich miłości miał perwersyjną skłonność) zniszczyć w ten sposób najbardziej osobiste i przez to niezbite dowody swoich homoerotycznych fascynacji. Z pożogi ocalały jedynie zapiski z okresu 1918-1921, a to tylko dlatego, że pisarz wyłączył je z całości jako materiał konspektowy do "Doktora Faustusa" (wyd. 1947), a potem o nich zapomniał. Dzienniki z ostatniego dwudziestolecia (1933-55) zostały przez autora opatrzone klauzulą: Bez wszelkiej wartości literackiej, ale nikomu nie wolno ich otwierać przed upływem dwudziestu lat po mojej śmierci
W jego filmach wystąpiło jak dotąd (według spisu dostępnego w plikach grupy Yahoo kbjorn) kilkuset superprzystojnych i świetnie zbudowanych facetów kilkunastu narodowości: Brazylijczyków, Hiszpanów, Włochów, Francuzów, Amerykanów, Węgrów, Rosjan... On sam, początkowo też model i pornoaktor, pojawiał się nieraz we własnych filmach, aż całkiem wycofał się za kamerę. Moi faceci świadczą o mnie – zdaje się mówić, skąpiąc szczegółów na swój temat, unikając wywiadów, nie publikując nigdzie nawet „służbowego“ biogramu. To Kristen Björn – ostatni (po Cadinocie i Higginsie) z Wielkiej Trójki gejowskich pornoreżyserów, którym udało się podnieść ten gatunek do rangi sztuki
Sir
John Gielgud - jeden z największych brytyjskich aktorów XX wieku, równie
doskonały na scenie co na ekranie, i w każdym gatunku - od klasycznej tragedii
po popołudniową komedyjkę. O swojej homoseksualności nie mówił publicznie, ale
jego intymny życiorys jest z grubsza znany i stanowi świetną ilustrację
przemian w brytyjskiej obyczajowości na przestrzeni burzliwego minionego
stulecia
Swoją
przesłodką i do pewnego stopnia androgyniczną ekranową manierycznością
rozkochiwał w sobie kobiety, a facetów wkurzał. Niemego kina amant numer jeden
wolałby pewnie skutek odwrotny, bo na miłości tych, które mdlały na jego
filmach, akurat zależało mu najmniej