| Gej nie nosi torebeczki |
| Napisał Agata Engel-Bernatowicz | ||||
| wtorek, 05 czerwiec 2007 | ||||
Od miesięcy koalicyjni politycy mówią o zagrażającej nam promocji
homoseksualizmu i homoseksualnej propagandzie. Czy perswazja, namowa, reklama
mogą mieć wpływ na wybór orientacji seksualnej? Inaczej mówiąc: czy
homoseksualizm może być przenoszony drogą propagandową? - zastanawia się na
łamach „Polityki" 23/2007 - sprowokowana - Agata Engel-Bernatowicz,
współautorka książki „Coming out", rozmówczyni magazynu „ON i ON" 9-10/2005
Szykuje się nowelizacja ustawy o systemie oświaty, w której pojawi się zakaz promocji homoseksualizmu w polskich szkołach. Przy czym minister Roman Giertych podczas konferencji prasowej zdefiniował propagandę jako „każde zachowanie polegające na publicznym prezentowaniu danego przekonania w zamiarze przekonania do niego". W jednym z wywiadów poseł LPR Wojciech Wierzejski stwierdził, że „nie możemy w nauczaniu młodzieży propagować za normalne związki pomiędzy osobami tej samej płci, gdy obiektywnie są one odchyleniami od prawa naturalnego". Ostatnio rzecznik praw dziecka zadeklarowała, że sztab jej psychologów zbada bajkę „Teletubisie", gdyż w fakcie, że jeden z pluszowych bohaterów nosi czasem damską torebkę, może być „jakiś ukryty homoseksualny podtekst". Z kolei telewizja publiczna ocenzurowała ze skeczu prześmiewczy serial „Mała Brytania", bo pojawił się tam homoseksualista pastor... To wszystko zapewne w trosce, aby rozprzestrzenianie się orientacji homoseksualnej nie zagroziło demograficznej przyszłości Polaków. Dobrze... zacznijmy zatem od pierwszego pytania: Co dziś wiemy o orientacjach seksualnych? W ujęciu seksuologicznym to pragnienie, dążenie natury erotycznej skierowane do osób tej samej, odmiennej lub obu płci. Ale stosowana obecnie powszechnie psychologiczna definicja tego pojęcia jest znacznie szersza (Ruth Fassinger, 1991). Nie mówi się w niej jedynie o seksualnym popędzie, lecz o potrzebach natury psychoseksualnej. Podkreśla się, że każdy człowiek poszukuje przede wszystkim związku emocjonalnego z drugą osobą, która jest dla niego atrakcyjna zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym, oraz dąży do zaspokojenia w tej relacji pragnienia miłości, przynależności, poczucia bezpieczeństwa, czułości, jak również potrzeb natury erotycznej. To podważa stereotyp, że osoby homoseksualne w relacjach z innymi nastawione są głównie na zaspokajanie swych instynktów seksualnych. W rzeczywistości, jak podkreślają współcześni naukowcy (m.in. wspomniana Fassinger czy Lawrence Kurdek), powszechnym dążeniem większości ludzi bez względu na ich orientację psychoseksualną jest poszukiwanie pogłębionej relacji emocjonalnej z drugim człowiekiem i tworzenie partnerskiej, miłosnej, rodzinnej więzi. Wbrew stereotypom przedstawiającym geja jako sfeminizowanego, krzykliwie ubranego mężczyznę, który nagabuje innych mężczyzn, a często również dzieci, zaś lesbijkę jako kobietę o męskich cechach (cokolwiek miałoby to znaczyć), osoby homoseksualne to w przeważającej większości ludzie niewyróżniający się w grupie pozostałych. Nie z powodu znakomitego kamuflażu, lecz dlatego, że ich zachowanie, zwyczaje, potrzeby, emocjonalność, spełnianie ról zawodowych, społecznych i rodzinnych, sposób bycia, mówienia, ubierania się nie różnią się od codziennych zachowań reszty populacji. Większość lesbijek i gejów - znów wbrew stereotypowi o licznych partnerach i erotycznej nadaktywności - to dochowujący wierności monogamistki i monogamiści. Teletubiś z damską torebeczką w żaden sposób nie symbolizuje geja z tego prostego powodu, że geje, jak i większość heteroseksualistów, na ogół nie noszą damskich torebek. Z homoseksualistami często bywają mylone osoby z grupy transwestytów i, szerzej - crossdresserów (z ang. cross - przeciwny, dressing- ubieranie się). Według badań Zbigniewa Lwa-Starowicza z 2002 r. skłonność do transwestytyzmu wykazuje 4 proc. Polaków. Potrzeba, by przebierać się w stroje płci przeciwnej i czasowo przyjmować jej rolę, nie pociąga jednak za sobą homoseksualizmu. Typowy transwestyta to heteroseksualny mężczyzna, który zachowuje się w zgodzie ze stereotypem swej płci. Bardzo ważne jest również, by nie mylić tematu jakiejkolwiek orientacji seksualnej z problemem pedofilii. Połowa aktów pedofilii ma miejsce wewnątrz rodziny (J. Becker i J. Hunter, 1997). Wbrew temu, co głosił poseł Wierzejski, żadna orientacja seksualna nie łączy się ze szczególną skłonnością do pedofilii. Faktem jest jednak, że nauka nie udzieliła dotychczas ostatecznej odpowiedzi na pytanie, skąd biorą się orientacje psychoseksualne. Wiadomo, że odsetek ludzi o homoseksualnej orientacji jest stały w każdym regionie świata i na przestrzeni wieków (w zależności od źródeł 5 do 10 proc. populacji, według WHO 6 proc., choć w niektórych koncepcjach przyjmuje się orientację biseksualną jako najbardziej rozpowszechnioną i właściwą przeważającej większości ludzi) i że występuje również wśród zwierząt. Obecnie istnieją dwie główne grupy teorii na temat etiologii homoseksualizmu: pierwszą tworzą tzw. esencjaliści, utrzymujący, że to czynniki wewnętrzne (biologiczne, genetyczne, hormonalne w okresie prenatalnym) powodują, iż jednostka posiada orientację hetero- lub homoseksualną. Według nich jest ona głęboko zakorzeniona w osobowości. Druga grupa to tzw. konstruktywiści, którzy głoszą, że homoseksualizm nie jest uwarunkowany biologicznie, lecz kulturowo, i analizując go należy uwzględniać rozwój płciowy, badania nad rodziną i stylem życia. Na przykład w psychoanalizie freudyści nazywali homoseksualizm fiksacją i zatrzymaniem rozwoju we wczesnym stadium. Teoretycy przekonani o wpływie otoczenia na rozwój seksualności obserwowali rodziny osób homoseksualnych, rozważając, czy styl ich życia nie wpływa na preferencje psychoerotyczne dziecka. Powstały licznie w latach 80. opisywane koncepcje na temat rodzin dysfunkcyjnych, np. z dominującą matką i wycofanym ojcem. Aby jednak mówić o wiążących wynikach badań, muszą one być poprawne metodologicznie, czyli między innymi obejmować reprezentatywną dla populacji, losowo dobraną, próbę i dysponować analogicznym materiałem z grupy porównawczej. Badania, o których czytamy, dotyczyły zazwyczaj małych prób i ich wyniki były niereprezentatywne, efektownie, lecz jedynie pozornie wzmacniając tezy, których nie można mylić z naukowymi faktami. W społeczeństwach patriarchalnych, w których żyjemy, ciężar wychowania i opieki nad większością dzieci - mimo przemian społecznych - nadal spoczywa zazwyczaj głównie na matkach (ich wpływ na dziecko jest więc dominujący), zaś pracujących ojców można nazwać „wycofanymi" z procesu wychowawczego. Niewłaściwe układy między rodzicami i dzieckiem mogą owocować rozmaitymi problemami wszystkich osób w rodzinie, jednak nie stanowią one źródła niczyjej orientacji seksualnej. Gdyby przyczyną homoseksualności były dysfunkcyjne rodziny, procent ludzi „wychowanych na homoseksualistów" byłby znacznie większy. Behawioryści (Karl Leonard, 1964 r. czy W. Werner 1988 r.) badający wpływ środowiska i zachowań na reakcje człowieka przyjmowali, że homoseksualizm może być wynikiem uczenia się opartego na warunkowaniu. Teorie te, bardzo popularne w latach 80., zaowocowały nawet próbami leczenia homoseksualizmu terapią awersyjną (ekspozycja bodźca o tematyce homoseksualnej, a następne rażenie prądem, w celu „odwarunkowania" bodźca jako seksualnie podniecającego). Terapia ta, zakwestionowana jako nieetyczna, nie przyniosła żadnych oczekiwanych rezultatów. Wbrew temu, czego mogliśmy dowiedzieć się ostatnio w jednym z programów w polskiej telewizji publicznej, homoseksualiści, tak jak i heteroseksualiści, nie mogą wyleczyć się ze swej orientacji. To, co jest możliwe, to (zazwyczaj jedynie czasowe) tłumienie naturalnych dla danego człowieka potrzeb, ograniczanie nieakceptowanych przez niego zachowań seksualnych i, w przypadku osób biseksualnych, powściąganie pragnień wobec partnera tej samej płci. Badania Douglasa Kimmela i Irvinga Weinera z 1995 r. wykazały natomiast, że orientacji seksualnej nie można się wyuczyć od innych osób. Jest ona ukształtowana i zazwyczaj uświadomiona na długo przed seksualną inicjacją. Innymi słowy - zanim jeszcze podejmiemy jakiekolwiek zachowania seksualne, to zazwyczaj już przeczuwamy lub wiemy (choć nie zawsze jesteśmy gotowi to przyznać zarówno przed sobą, jak i przed innymi), czego tak naprawdę pragniemy i poszukujemy, i jaka płeć jest dla nas najatrakcyjniejsza. Najlepiej udokumentowane rzetelnymi materiałami badawczymi pozostają teorie o genetycznym oraz biologicznym pochodzeniu homoseksualizmu. M.in. słynne badania Whitama na bliźniakach z 1993 r., gdzie wykazano współwystępowanie homoseksualizmu u bliźniąt jednojajowych w 75 proc. Także doniesienia naukowców z Uniwersytetu Illinois na temat co najmniej kilku genów w różnych chromosomach odpowiadających za orientację seksualną, każą przychylać się do tych teorii jako do najlepiej potwierdzonych naukowo. Od kilkunastu lat psychologowie przestają trapić się pytaniem, skąd wywodzą się różne preferencje; przyjmują, że żadna orientacja seksualna, zarówno hetero-, jak i homo- oraz biseksualizm, nie jest dewiacją, zboczeniem, zaburzeniem ani chorobą, której etiologię należałoby badać. Przyjmuje się po prostu, że biseksualizm i homoseksualizm mają swe źródła tam, gdzie i heteroseksualizm, a zdrowi ludzie mają różne orientacje seksualne. Wszelkie błędne, mylące i krzywdzące zapisy na ten temat zostały w ciągu ostatnich 35 lat wykreślone z międzynarodowych rejestrów chorób. Współczesna psychologia przyjmuje, że orientacja seksualna jest trwała, niezmienna, niezależna od woli i świadomego wyboru. W przypadku dominującego homoseksualizmu zachowania o charakterze heteroseksualnym, jakie często podejmują lesbijki i geje (na przykład wtedy, gdy próbują odmienić swe potrzeby i dostosować się do heteroseksualnej większości) lub też gdy doświadczają uwiedzenia albo nadużycia seksualnego przez osobę przeciwnej płci, nie zmieniają właściwej im orientacji. Podobnie jest w przypadku kobiet i mężczyzn heteroseksualnych. Podyktowane ciekawością eksperymenty, np. w okresie wczesnej młodości bądź nakłonienie do homoseksualnego kontaktu przez osobę tej samej płci nie zmienią dominującej orientacji heteroseksualnej. Może się natomiast zdarzyć, że w wyniku aktywności o charakterze erotycznym dana osoba uświadomi sobie dotąd tłumiony pociąg do osób przeciwnej bądź tej samej płci. Do zjawisk z pogranicza homoseksualizmu, które czasami stanowią argument w dyskusji, że „homoseksualista może się odmienić i zostać heteroseksualistą", należą: pozorny homoseksualizm (przejawiający się np. fantazjami o charakterze homoseksualnym, które jednak nie mają dominującego charakteru), faza homofilna we wczesnych etapach rozwoju, która nie świadczy o przyszłej orientacji seksualnej dziecka, homoseksualizm epizodyczny - jednorazowe zachowanie o charakterze homoerotycznym bez wpływu na stałą orientację, ukryty homoseksualizm, który przez lata może pozostać nienazwany i wyparty ze świadomości (osoba taka postrzega się jako heteroseksualistę), pseudohomoseksualizm (np. w przypadku osób odtwarzających sceny homoseksualne w filmach pornograficznych bądź sprzedających usługi seksualne) oraz homoseksualizm zastępczy, pojawiający się w okresach separacji od płci przeciwnej (w internatach, więzieniach, zakonach) i z reguły mający instrumentalny charakter (Alicja Długołęcka-Lach, 2005). Skoro homoseksualizm nie jest więc „defektem nabytym" (tak go nazywa Roman Giertych), to nie może nań oddziaływać jakakolwiek reklama, promocja czy propaganda. Promocja jest definiowana jako informacja (o produkcie, usłudze, marce, towarze), a w reklamie łączy się z komunikatem perswazyjnym skłaniającym do nabycia określonych dóbr bądź popierania określonych idei. Propaganda zaś to „celowe oddziaływanie na zbiorowość i jednostki zmierzające - przez wykorzystanie środków perswazji intelektualnej i emocjonalnej - do wykształcenia pożądanych przekonań i zachowań" (za Encykolopedią PWN). Orientacja seksualna nie jest jednak ani dobrem, ani ideą, ani zachowaniem czy przekonaniem, które można nabyć, zareklamować, sprzedać bądź perswadować. Niezależnie od tego, jak często osoba heteroseksualna, podobnie jaki homoseksualna, pozyskiwać będzie informacje o innych orientacjach seksualnych, kierunek jej psychoseksualnego pociągu pozostanie niezmieniony. Spróbujmy w tym miejscu wczuć się przez chwilę w sytuację homoseksualnej dziewczynki lub chłopca nastolatka. Przeżywając zakochanie, fascynację, serdeczność, miłość i rodzący się pociąg erotyczny, skierowane do osoby tej samej płci, ze swego otoczenia uzyskuje ona najczęściej jednoznaczny komunikat piętnujący homoseksualizm i podkreślający walory życia heteroseksualnego. Odczuwa często silną presję rodziców i innych ludzi, by nawiązywać relacje z osobami płci przeciwnej, zawrzeć związek małżeński i mieć dzieci. Poznaje negatywne stereotypy na temat lesbijek i gejów, obawia się, że grozić jej będzie ostracyzm społeczny, agresja, wykluczenie z grupy rówieśniczej, a czasem i z własnej rodziny. Mimo wszelkich tych przeciwności - często cierpiąc i doświadczając głębokich problemów natury psychologicznej związanych z lękiem przed odrzuceniem, brakiem akceptacji i bezpieczeństwa, niskim poczuciem własnej wartości oraz będąc otoczona przez komunikaty ewidentnie promujące heteroseksualizm (czyli dostarczające licznych informacji zwiększających wiedzę na jego temat) - pozostaje lesbijką bądź gejem. Nie ma bowiem wpływu na to, co czuje i czego pragnie, a jej orientacja pozostaje niezmienna. Podobnie w przypadku młodzieży oraz dorosłych o orientacji heteroseksualnej. Zdobywanie informacji o tym, że inni ludzie realizują swe potrzeby emocjonalne i zawierają intymne relacje z partnerami własnej płci, nie ma znaczącego wpływu na heteroseksualną preferencję odbiorcy. Towarzyskie relacje z lesbijkami i gejami również jej nie zmienią. Marsze w obronie praw mniejszości seksualnych, traktowane jako jaskrawy przykład propagandy homoseksualnej, nie mogą mieć na celu zwiększenia liczby homoseksualistów (bo to i tak się nie powiedzie), ale są formą protestu i obrony dyskryminowanych. Pomoc psychologiczna niesiona przez organizacje działające na rzecz lesbijek i gejów oraz edukacja w zakresie bezpiecznych zachowań seksualnych - też uważana za formę promocji - znacząco przyczyniła się do zmniejszenia zachorowalności na choroby przenoszone drogą płciową, w tym HIV/AIDS, wśród osób homoseksualnych. Obecnie, zgodnie z doniesieniami Krajowego Centrum ds. AIDS, problem ten najczęściej dotyka osób heteroseksualnych. Bardzo często to właśnie brak wiedzy, lęk, niezrozumienie dla własnych potrzeb i brak akceptacji dla swej psychoseksualności sprzyja podejmowaniu ryzykownych i przypadkowych zachowań seksualnych. Młodzi ludzie, którzy u sprawdzonego, zaufanego źródła, na przykład od nauczyciela w szkole, kompetentnego edukatora bądź od własnych rodziców uzyskują rzetelną i nienacechowaną ideologicznym przekazem wiedzę na temat seksualności człowieka, w tym i orientacji seksualnych, często sami, niezależnie od tego, czy są hetero-, czy homoseksualistami, opóźniają moment rozpoczęcia współżycia seksualnego do czasu osiągnięcia dorosłości i częściej decydują się na związki monogamiczne. Hasło „ochrona przed promocją homoseksualizmu" niesie z sobą mylący przekaz. Sugeruje on, że powinniśmy bronić się przed wiedzą o psychoseksualności człowieka, gdyż wyedukowanie w tej dziedzinie może spowodować, że zostanie nam wperswadowana orientacja seksualna odmienna od tej, którą dotąd posiadaliśmy. Nic bardziej mylnego. Młodzież i dorośli, którzy są dobrze psychologicznie, medycznie i seksuologicznie poinformowani, potrafią ze zrozumieniem, sympatią i otwartością podchodzić do innych ludzi, szanować ich indywidualność, odmienność i różnorodność. Jednocześnie wiedzą też, jak zadbać o swe bezpieczeństwo, asertywnie bronić się przed jakąkolwiek manipulacją i nadużyciami. Rzadziej sięgają po środki zmieniające świadomość i po pornografię, przejawiają mniej zachowań destrukcyjnych i autodestrukcyjnych. Przede wszystkim jednak później i bardziej świadomie rozpoczynają współżycie płciowe. Podobne wnioski, z przypomnieniem o realizowanej w zeszłym roku wśród młodzieży kampanii „ABC zapobiegania - abstynencja seksualna [A], bycie wiernym jednemu partnerowi [B] oraz zabezpieczanie się prezerwatywą [C]" przedstawiono w 2006 r. na konferencji Komisji Rodziny i Polityki Społecznej Senatu RP „Profilaktyka ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży. Aktualny stan badań na świecie i w Polsce". Tak więc najwyraźniej wszyscy są zgodni: edukacja i rzetelna informacja z pewnością nikomu nie szkodzą. Pozwólmy naszym dzieciom oglądać „Teletubisie" oraz nieskrępowanie bawić się, przebierać, udawać i fantazjować. Fakt, że chłopczyk założy buty mamy, umaluje się jej szminką, a nawet weźmie torebkę, nie znaczy, że wyrośnie na homoseksualistę. Tak samo jak to, że dziewczynka biega z rozłożonymi rączkami wołając „brum, brum", nie oznacza, że zostanie pilotem. Dzieci ćwiczą różne role, oswajają świat przez zabawę i przygotowują się poprzez nią do dorosłego życia. W wolnej chwili zdobywajmy jednak rzetelną wiedzę psychologiczną i seksuologiczną. Pamiętajmy, że statystycznie co trzydzieste, a może co dziesiąte z naszych dzieci, niezależnie od podejmowanych przez nie zabaw i bajek, które oglądają, będzie w przyszłości lesbijką lub gejem. Zastanówmy się, jak możemy się przygotować do tego faktu, by być dla niego wsparciem i kochającym, mądrym przyjacielem w każdej życiowej sytuacji. Edukujmy się, gdyż z całą pewnością wśród znajomych naszych dzieci będą młodzi geje i lesbijki i być może to właśnie do nas zwrócą się z prośbą o zrozumienie i pomoc. Nas tymczasem rządzący zmusili do rozpatrywania stylu życia Teletubisiów.
Agata Engel-Bernatowicz
Autorka jest absolwentką Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jej specjalizacja to wspieranie rozwoju osobowości, terapia indywidualna oraz prowadzenie grup nastawionych na wspieranie rozwoju osobistego. Od 1999 r. pracuje z osobami homoseksualnymi.
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| < Poprzedni | Następny > |
|---|

Od miesięcy koalicyjni politycy mówią o zagrażającej nam promocji
homoseksualizmu i homoseksualnej propagandzie. Czy perswazja, namowa, reklama
mogą mieć wpływ na wybór orientacji seksualnej? Inaczej mówiąc: czy
homoseksualizm może być przenoszony drogą propagandową? - zastanawia się na
łamach „Polityki" 23/2007 - sprowokowana - Agata Engel-Bernatowicz,
współautorka książki „Coming out", rozmówczyni magazynu „ON i ON" 9-10/2005
Skomentuj