Dzisiaj jest piątek, 10 września 2010 roku. Imieniny obchodzą: Łukasz, Mikołaj, Mścibor. Do końca roku pozostało: 113 dni.

Szukaj

REKLAMA

No return
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Napisał redakcja   
Friday, 05 February 2010
ImageNa planetę Polgej sygnał radiowy z Ziemi biegnie dwa miesiące, dlatego dopiero dzisiaj dowiadujemy się o interesujących i pouczających okolicznościach samobójczej śmierci 52-letniego dziennikarza sportowego „Los Angeles Times" Mike'a Pennera, który 26 kwietnia 2007 ogłosił na łamach macierzystej gazety, że jest transseksualistą M/K, zmienił image oraz imię i nazwisko na Christine Daniels. Nowe wcielenie, jak widać, nie wyszło mu na zdrowie. Jak zwykle w takich przypadkach nie ustają dociekania, dlaczego tak się stało i „czy tej niepotrzebnej i bezensownej śmierci można było uniknąć". Otóż sądzimy, że ta śmierć nie była taka bezsensowna

 

 

 

Przez szefa redakcji sportowej „LA Times" Mike'a Jamesa denat jest wspominany jako jeden z najbardziej utalentowanych dziennikarzy, z jakimi dane mu było pracować, obdarzony wspaniałym poczuciem humoru i błyskotliwym stylem.

 

Transgenderowa pisarka Autumn Sandeen pamięta spotkanie z Christine Daniels podczas konwencji dziennikarzy LGBT w 2007: Było to zaledwie kilka miesięcy po metamorfozie Pennera, a wyglądał i zachowywał się tak jakby Christiną był od wieków. Ja sama byłam wtedy potwornie gruba i zazdrościłam mu linii.

 

Tymczasem to doskonałe żeńskie wcielenie było okupione ponad czterdziestoma latami męki, rozwalającej psychikę terapii i milionami łez - jak napisał sam Penner w swoim comingoutowym artykule.

 

Christine Daniels kontynuowała pracę dziennikarską Mike'a Pennera, a także prowadziła blog zatytułowany „Woman in Progress" i dotyczący zagadnień transgenderyzmu. Jednak ogólnokrajowe zainteresowanie jej osobą okazało się dla niej nie do udźwignięcia.

 

Pod koniec października 2008 Mike Penner zaczął po cichu restytuować swoje poprzednie życie. Pewnego dnia pojawił się w pracy ponownie jako mężczyzna, a trzynaście miesięcy później... odebrał sobie życie.

 

Image 

 

Co w tej historii nie ulega wątpliwości? Z pewnością to, że świat sportu (czytaj: świat kiboli) nie jest przyzwyczajony do oglądania takich przemienień pańskich. Co więcej, nawet środowisko naukowe oraz LGBT nieczęsto, jeśli w ogóle, widuje reprzemienienia, czyli powroty do status quo ante.

 

W zakresie retrowersji płciowej mamy niemal zerowe doświadczenie - rozkłada ręce Rebecca Alison, transka, ekspert ds. zdrowia, przewodnicząca Gay and Lesbian Medical Association oraz komitetu doradczego American Medical Association ds. zagadanień zdrowotnych LGBT. - Przymus powrotu do płci wyjściowej jest zwykle wynikiem depresji pooperacyjnej, co do istoty tożsamej z depresją poporodową. Jeśli ktoś sądzi, że zmiana płci rozwiąże wszystkie jego/jej życiowe problemy, to na sto procent się rozczaruje. Nie wolno patrzeć na to jak na gratyfikację i zbawienie. Ujednoznacznienie płci niewątpliwie pomaga w dalszym życiu, ale nie uwalnia od odpowiedzialności za nie. Często ludzie po metamorfozie radzą sobie w życiu gorzej niż gdy pozostawali w ciałach nieadekwatnych. Najprawdopodobniej Mark Penner poczuł, że stracił swoje miejsce w społeczeństwie, że stając się Christine niejako katapultował się poza społeczeństwo. Próbował wrócić do niszy, którą zajmował w ekosystemie, do wszystkiego, co osiągnął jako mężczyzna i co zapewniało mu szacunek społeczny i czyniło potrzebnym. Nie udało się. Pamiętajmy, że w naszej kulturze mężczyzna, który raz założy sukienkę, na zawsze przestaje być mężczyzną.

 

Pozwólmy sobie na ezoteryczne porównanie: ciało astralne Mike'a, które wypuściło się na ryzykowną wyprawę, chciało powrócić do porzuconego ciała fizycznego. Ale tego ciała już nie było tam, gdzie je pozostawiono. Ktoś je ukradł, może spalił, może pogrzebał albo samo uległo rozkładowi. Dla astralu był to wyrok śmierci.

 

Tak czy inaczej życie, a zwłaszcza śmierć Mike'a Pennera to donośny głos ostrzeżenia dla wszystkich osób psychoseksualnie chwiejnych, którym wystarczy chwila zauroczenia jakimś Antonym Hegarty, by przekroczyły linię, zza której nie ma powrotu ani do poprzedniego życia, ani w ogóle do świata żywych.

 

na podst. „The Advocate", luty 2010  

 




  Skomentuj

Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
< Poprzedni   Następny >

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? załóż je...

REKLAMA

REKLAMA

© Copyright 2005-2010 A.W.R. Softpress, Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów oraz zdjęć zawartych na stronach polgej.pl bez zgody redakcji zabronione!

ADAM On i On Toro FanTom Sauna Warszawa GayLife Super Adam Stallion.pl