| Walka o przetrwanie |
| Napisał redakcja | ||||
| Friday, 05 February 2010 | ||||
Kto chciałby mieszkać tam, gdzie wszyscy go nienawidzą? - pyta Frank Mugisha, przewodniczący organizacji Mniejszości Seksualne w Ugandzie, największej i najbardziej wpływowej w tym najzacieklej obecnie homofobicznym kraju Afryki i jednym z najbardziej antygejowskich państw świata. - Tam, gdzie musi ciągle zadawać sobie pytania: czy przeżyję dzisiejszy dzień? Czy dzisiaj mnie aresztują? Albo pobiją?
Mimo nadzoru policyjnego, mimo przysyłanych na jego komórkę gróźb, że zostanie zabity, mimo ataków ze strony mediów (przez jeden z tabloidów został nazwany ugandyjskim homosiem numer jeden - „top homo"), Mugisha jest zdeterminowany, by zostać w kraju i pracować na rzecz zmian w prawie, które niedawno „wzbogaciło się" o projekt drakońskiej ustawy antyhomoseksualnej. Wie, że ryzykuje dożywotnim więzieniem, na które natychmiast zostałby skazany, gdyby ustawa ta weszła w życie. „Seryjnemu" pederaście, tj. przyłapanemu kilkakrotnie na jebaniu z osobą tej samej płci, groziłaby w świetle nowego prawa kara śmierci.
David Bahati, polityk, który wszczął procedurę legislacyjną, twierdzi, że światowe media nadinterpretują jego intencje jako projektodawcy. Podobno chodzi mu o karanie śmiercią tylko pedofilów. Słowo w słowo tę samą śpiewkę (tyle że bez wnioskowania o karę śmierci - na razie) słyszymy w Polsce z ust naszych Bahatich, czyli posłów PiS.
Społeczeństwo ugandyjskie jest równie, a nawet bardziej homofobiczne niż polskie. Propozycja zrobienia porządku z pedałami jest więc potężnym magnesem na elektorat w mających się odbyć w 2011 roku wyborach prezydenckich.
na podst. „The Advocate", luty 2010
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| < Poprzedni | Następny > |
|---|

Kto chciałby mieszkać tam, gdzie wszyscy go nienawidzą? - pyta Frank Mugisha, przewodniczący organizacji Mniejszości Seksualne w Ugandzie, największej i najbardziej wpływowej w tym najzacieklej obecnie homofobicznym kraju Afryki i jednym z najbardziej antygejowskich państw świata. - Tam, gdzie musi ciągle zadawać sobie pytania: czy przeżyję dzisiejszy dzień? Czy dzisiaj mnie aresztują? Albo pobiją?
Mamy w Ugandzie ogromne problemy z handlem narkotykami i uzależnieniem od nich szerokich mas, mnóstwo ludzi żyje bez elektryczności, bezrobocie w skali kraju przekracza 40%. Nie mamy czasu zajmować się w majestacie prawa eksterminacją osób nieheteroseksualnych. Ta przerażająca inicjatywa ustawodawcza ma za zadanie przesłonić prawdziwe kłopoty Ugandy - wyjaśnia Mugashi.
Skomentuj