| Pięta Achillesowy |
| Napisał Andrzej Sikorski | ||||
| Monday, 08 February 2010 | ||||
Mało kto wie, że w słynnym oświadczeniu na temat wyboru Baracka Obamy na prezydenta USA poseł Artur Górski (PiS) nie wyrażał swoich poglądów, a jedynie przytoczył słowa partyjnego kumpla posła Stanisława Pięty. Z mównicy sejmowej oświadczył, że Obama to wyznawca czarnej teologii wyzwolenia, a jego rządy spowodują koniec cywilizacji białego człowieka
Pochodzący z Bielska-Białej 39-letni Pięta karierę polityczną zaczynał z przytupem. Pierwszym jego sukcesem politycznym było wykiwanie BOR-owców i wtargnięcie na zamknięte spotkanie z ówczesnym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, na którym rozrzucił ulotki z napisem „magister". W 2000 r. już jako radny SKL podczas sesji rady miejskiej, protestując przeciwko wybraniu radnego Pawła Pajora do rady nadzorczej jednej z komunalnych spółek, spuścił z galerii dla publiczności pluszową małpę w koszulce z napisem: „Niezależny kandydat do rady nadzorczej". Tłumaczył, że pluszak to najlepszy kandydat, bo podczas głosowania podnosi rękę, kiedy trzeba. Od kolegów radnych usłyszał, że jest głupim palantem, niektórzy tłumaczyli znaczenie: i chujem. W 2002 r. w czasie kampanii wyborczej do samorządów za niszczenie plakatów konkurencji dostał z byka w nos od Dariusza Moskała, kandydata Samoobrony na prezydenta miasta. Z obitą facjatą wylądował w szpitalu. Ma też zasługi na polu walki z terroryzmem. Wydał wojnę portretowi Ben Ladena namalowanemu na murze wiaduktu podczas legalnego zlotu grafficiarzy. Co prawda grafficiarze chcieli w ten sposób potępić szefa Al-Kaidy, uwieczniając go na liście gończym, ale artystyczne przesłanie nie przemówiło do wyobraźni Pięty. Protestował też przeciwko urządzanym przez miasto obchodom rocznicy wyzwolenia Bielska-Białej na cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej, choć nabożeństwo za zmarłych co roku odprawia tam ksiądz prałat Józef Sanak, kapelan podbeskidzkiej „Solidarności", który w latach 50. przesiedział w stalinowskich więzieniach za ukrywanie żołnierzy AK.
Od 2005 r. Pięta uprawia politykę na szczeblu centralnym jako poseł Prawa i Sprawiedliwości. Na forum Sejmu nie zaprząta sobie głowy takimi pierdołami, jak bezrobocie, infrastruktura, finanse czy służba zdrowia. Stawia sobie o wiele ważniejsze cele i zadania.
W 2006 r. wystąpił z zapytaniem do ministra skarbu, dlaczego Franciszkowi Wolnemu, chłopu ze wsi Łodygowice powiat Żywiec, państwo nie wypłaciło odszkodowania za konia, którego we wrześniu 1939 r. zarekwirowało mu wojsko. Po szczegółowej analizie w resorcie skarbu i Rządowym Centrum Legislacji minister doszedł do wniosku, że Franciszek Wolny spóźnił się z roszczeniem o jakieś 50 lat. Okazało się bowiem, że zgodnie z rozporządzeniem prezydenta Ignacego Mościckiego z 1927 r. w sprawie obowiązku odstępowania zwierząt pociągowych, wozów, pojazdów mechanicznych i rowerów dla celów obronności państwa powinien zgłosić roszczenie najpóźniej rok od zakończenia wojny. Tak więc sprawa się przedawniła. Pięta nie dawał jednak za wygraną: - To, że Polska Ludowa zachowywała się jak złodziejka, nie oznacza, że Rzeczpospolita Polska powinna występować w roli pasera. Ci ludzie wypełnili swoje obowiązki wobec państwa i już najwyższy czas, by państwo uregulowało swoje zobowiązania wobec nich. Oczywiście konie to początek tematu, bo przecież w 1939 r. rekwirowano też samochody i inne rzeczy, które były potrzebne wojsku. Jednak bez rozwiązania ustawowego nic się nie da w tej sprawie zrobić.
Pięta ma też sukcesy na polu edukacji. Chciał usunąć ze szkół ekologów z klubu Gaja, którzy organizowali dziatwie pogadanki na temat ochrony środowiska. Zdaniem posła ekolodzy szkodzą małolatom, gdyż propagują jogę i wegetarianizm. Nauczycieli, którzy należeli do PZPR, nazwał lumpeninteligencją.
- Przez lata infekowali uczniów komunistycznymi bredniami. Dzisiaj znajdują oparcie w Związku Nauczycielstwa Polskiego i nadal są dopuszczani do pracy z młodzieżą - oświadczył.
Ale problemem szkół są również zdaniem posła uczniowie. Chce więc takiej zmiany prawa, by dyrektorzy mogli natychmiast wyrzucać młodych ludzi, którzy sprawiają problemy. Jak twierdzi ideologiczne podejście np. do kwestii praw człowieka prowadzi do sytuacji, w której uczniowie są przekonani, że najważniejszą sprawą w szkołę są prawa ucznia. To nonsens. Uczeń nie ma żadnych praw, tylko obowiązki.
Prawdziwą krucjatę Pięta wytoczył pedałom, których uważa za zboczeńców, przestępców i podludzi.
W 2008 r. na ręce ministra zdrowia złożył interpelację, w której pytał, czy Narodowe Centrum Krwi podejmie działania, aby uchronić pacjentów od zakażania krwią, pochodzącą od krwiodawców homoseksualistów. - Organizacje takie jak: Światowa Organizacja Zdrowia, Czerwony Krzyż oraz Międzynarodowa Organizacja Krwi AABB, informują, że sama orientacja seksualna nie powinna być powodem zakazu oddawania krwi, jednak polityczna poprawność i strach przed atakami krzykliwych środowisk homolewicy nie może przesłaniać troski o bezpieczeństwo pacjentów - grzmiał Pięta.
Wiceminister zdrowia Marek Twardowski tłumaczył Pięcie, że krew od każdego dawcy jest szczegółowo badana i nie ma znaczenia, czy oddaje ją katolik, Żyd, homoseksualista, czy nawet poseł Prawa i Sprawiedliwości, ale Pięty pewnie nie przekonał.
Użerać z Piętą musiał się też wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Żuchowski. Otóż posła poraziła informacja jakoby w Muzeum Narodowym w Warszawie w lipcu 2010 miała się odbyć ekspozycja „Ars Homo Erotic: Zażądał od ministerstwa odwołania wystawy, porównując homoseksualizm do pedofilii, zoofilii i nekrofilii. A muzeum nazwał wychodkiem i narzędziem demoralizacji społeczeństwa.
Słowami Pięty zniesławiony poczuł się Jacek Adler, redaktor naczelny gejowskiego portalu Gaylife.pl, który złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wzywania do nienawiści. W odwecie Pięta doniósł do prokuratury na pedziów. Podobno otrzymywał SMS-y z pogróżkami. Sprawa jest w toku.
Jednak prawdziwy sukces wybraniec narodu odniósł na forum międzynarodowym. W styczniu 2010 r. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz ambasada w Kijowie zostały postawione w stan najwyższej gotowości, gdy Pięta zaalarmował o szarganiu dobrego imienia Polaków przez duńskie piwo Carlsberg i ukraińską telewizję! Poszło o historyczny serial animowany „Historia ziem ukraińskich". W jednej ze scen kozak Maksym Żeleźniak, jeden z przywódców rzezi na Humaniu w 1768 r., podczas której wymordowano 20 tysięcy Polaków i Żydów, chwali się, że powiesił na wieży kościelnej Lacha, Żyda i psa, ich wiara jednakowa. Sponsorem filmu jest piwo Lwowskie należące do koncernu Carlsberg. Pięta wystosował do Carlsberga sążnisty list, w którym domagał się przeprosin: Do tego czasu zamierzam powstrzymać się od zakupów waszych produktów. Nie będę kupował piwa marki: Carlsberg, Harnaś, Okocim, Karmi, Bosman, Piast, Kasztelan, Volt i Książ. Jednocześnie zawiadamiam, że o swoim stanowisku zamierzam informować licznych współpracowników, przyjaciół i właścicieli sklepów w moim okręgu wyborczym. W tym celu przyłączam się do bojkotu waszego piwa oraz organizuję społeczną akcję pisania protestów - postraszył Duńczyków Pięta. Co prawda dla prezesów Carlsberga w Kopenhadze wydarzenia na Ukrainie sprzed prawie 300 lat są tak samo ważne jak wojny punickie, ale dla świętego spokoju wyrazili żal i ubolewanie w imieniu swoim i ukraińskich kolegów. Podobnie zachowały się polskie władze. Jak poinformował „NIE" Grzegorz Jopkiewicz z MSZ, w przypadku ponownego pojawienia się wyżej cytowanych kontrowersyjnych treści ambasada nie wyklucza interwencji.
Andrzej Sikorski "NIE" nr 7/2010
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| < Poprzedni | Następny > |
|---|

Mało kto wie, że w słynnym oświadczeniu na temat wyboru Baracka Obamy na prezydenta USA poseł Artur Górski (PiS) nie wyrażał swoich poglądów, a jedynie przytoczył słowa partyjnego kumpla posła Stanisława Pięty. Z mównicy sejmowej oświadczył, że Obama to wyznawca czarnej teologii wyzwolenia, a jego rządy spowodują koniec cywilizacji białego człowieka
Pomimo tak wytężonej aktywności, Pięta czuje się niedoceniony. Nie zapraszają go do telewizji, nie ma go na czołówkach gazet, nawet nie zaproponowano mu udziału w „Tańcu z Gwiazdami". Czas najwyższy, aby z nim zatańczyć.
Skomentuj