Napisał "Gazeta Wyborcza", 6.03.2010 Saturday, 06 March 2010 Hiobowa wieść dla gejów w USA, szczególnie starszych, którzy najlepsze orgazmy przeżyli w kiblach na stacjach benzynowych, podczas postojów na długich trasach przecinających niezmierzoną prerię; w kiblach, które zostały uświęcone w gejowskich pornolach. Zmagające się z ogromnymi kłopotami budżetowymi stany USA zamykają przydrożne parkingi, a wraz z nimi toalety
Arizona, stan, który obok Kalifornii ma największy deficyt budżetowy, kilka miesięcy temu zamknął na swych autostradach 13 z 18 parkingów z toaletami. - Nie mogli wprowadzić jakiejś opłaty np. 25 centów za odwiedzenie toalety - pyta w "New York Timesie" Connie Lucas z Pine w Arizonie. - Zamknęli jedyny parking na drodze do Phoenix, a był tak potrzebny. Z Pine do Phoenix jedzie się 2,5 godziny.
Departament transportu Arizony tłumaczy, że musiał robić oszczędności, bo już w ubiegłym roku miał dziurę budżetową w wysokości ponad 100 mln dol. W tym roku przesunął z transportu na inne cele 500 mln. Nie tylko zamknął parkingi i toalety, ale zlikwidował 12 biur lokalnych, zwolnił 10 proc. pracowników i wycofał się z budowy nowych dróg za 370 mln dol.
- Ludzie myślą, że utrzymanie szaletów to tylko zmiana papieru toaletowego - mówi Kevin Biesty, jeden z dyrektorów departamentu transportu. - A są przecież też remonty, sprzątanie. Utrzymanie jednego parkingu z toaletą kosztowało 300 tys. rocznie. Oszczędności na ich zamknięciu wyniosą więc 4 mln.
Inne stany - Kolorado, Georgia, Wermont, Wirginia - też zamykają toalety przy autostradach. - To okropny pomysł. To nie tylko niedogodność, ale też poważny problem bezpieczeństwa - mówi Clayton Boyce, szef stowarzyszenia kierowców ciężarówek, rysując obraz szoferów masowo stających na poboczach i idących w pobliskie krzaki.
W Wirginii po protestach nowy gubernator Robert McDonnell obiecał, że otworzy ponownie 19 zamkniętych rok temu toalet przy autostradach.
Ruch protestu przetacza się też przez Arizonę. Departament transportu dostaje setki telefonów i e-maili od oburzonych obywateli. Parlamentarzyści kongresu stanowego przygotowują ustawę, która pozwoli ocalić kibelki, np. przez dotacje władz hrabstw, miast czy szczepów indiańskich, których własnością jest spora część Arizony. Pesymiści mówią jednak, że hrabstwa, miasta i szczepy są w równie złej kondycji finansowej, jak stan.
A są i tacy jak Betty Roberts z Sun City, która mówi "Timesowi": - To podstęp. Jestem przekonana, że zamykają toalety, by potem koniecznością ich otwarcia tłumaczyć podwyżkę podatków.
Jedno jest pewne - ustawa o ponownym otwarciu toalet będzie miała w parlamencie stanowym Arizony rekordowe poparcie kongresmanów - i Demokratów, i Republikanów.
Marcin Bosacki, Waszyngton
"Gazeta Wyborcza", 6.03.2010
OD REDAKCJI: Oficjalnie mówi się o proteście kierowców, ale trudno wątpić, że w największej żałobie są kierowcy homoseksualni oraz tacy, którzy w przydrożnych kiblach lubili zapominać o pozostawionej w domu rodzinie.
Skomentuj
|