Napisał "Dziennik Gazeta Prawna", 4.02.2010 Friday, 05 February 2010 W wielu miejscach w Polsce homoseksualiści nie mogą zostać dawcami krwi. Ich orientację utożsamia się z nosicielstwem wirusa HIV. Jeszcze kilka miesięcy temu po tekstach "Dziennika" Narodowe Centrum Krwi zapewniało, że taka zasada nie będzie stosowana
Organizatorzy akcji "Krewniacy" zaznaczają, że przeciwwskazaniem do oddawania krwi jest "przynależność do grup, które ze względu na swoje zachowania seksualne są szczególnie narażone na zakażenie poważnymi chorobami, mogącymi przenosić się przez krew, w tym: narkomani, osoby uprawiające prostytucję i często zmieniające partnerów".
Ale innego zdania jest wiele stacji krwiodawstwa w Polsce. Potencjalnym dawcom rozdawane są tam ankiety, gdzie czytają, że homoseksualiści nie mogą oddawać krwi nawet wówczas, gdy żyją w stałych związkach. Stacja w Hrubieszowie (lubelskie) umieściła taką informację nawet na swojej stronie internetowej. "Krwi nie pobiera się od narkomanów, homoseksualistów oraz ludzi mających liczne kontakty seksualne z wieloma partnerami lub partnerkami" - czytamy.
Podległe Ministerstwu Zdrowia Narodowe Centrum Krwi tłumaczy jednak, że taka ankieta to jedynie "instrument pomocniczy". "Jeżeli lekarz na podstawie rozmowy uzna, iż kandydat żyje w stabilnym związku heteroseksualnym lub homoseksualnym, a jego zachowań seksualnych nie można zaliczyć do ryzykownych, wtedy nie będzie podstaw do dyskwalifikacji kandydata" - zapewniają przedstawiciele NCK.
Jednak praktyka jest zupełnie inna. Każdy homoseksualista, który chciałby oddać honorowo krew w Łodzi, znajdzie na stronie internetowej tamtejszej stacji informację, że jego orientacja jest na czele listy czynników, które dyskwalifikują go "na stałe" jako przynależnego "do grup wysokiego ryzyka zachorowania na AIDS". "To powielanie stereotypów, że osoby homoseksualne to rozwiązłe demony, które chcą zarazić wirusem HIV polskie społeczeństwo" - oburza się Robert Biedroń z Kampanii Przeciw Homofobii.
Po co takie ograniczenia dla dawców, skoro i tak każda pobrana krew przechodzi badania w kierunku nosicielstwa wirusów żółtaczki i HIV? Bo od chwili zakażenia do możliwości wykrycia wirusa HIV w badaniu laboratoryjnym może minąć nawet kilka miesięcy. To z tego powodu dyskwalifikuje się osoby, u których ryzyko zakażenia jest wyjątkowo duże. "Dziś wiemy, że częściej to osoby heteroseksualne niż homoseksualne" - mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz, krajowy konsultant w dziedzinie seksuologii. I tłumaczy, że po prostu geje są ostrożniejsi i stosują prezerwatywy.
Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że wśród osób, które zachorowały na AIDS w latach 2004-2008, 48 proc. stanowiły osoby dożylnie wstrzykujące narkotyki, w 19,6 proc. przypadków przyczyną były ryzykowne kontakty heteroseksualne. Tylko 12,8 proc. stanowiły stosunki homoseksualne.
12,8: tyle proc. zachorowań na AIDS w Polsce w latach 2004–2008 spowodowały homoseksualne stosunki seksualne mężczyzn.
Anna Monkos "Dziennik Gazeta Prawna", 4.02.2010
Moim zdaniem to wyjątkowo głupi przepis. Przecież krew, niezależnie od tego, od kogo ją pobrano, obowiązkowo trafia do laboratorium na analizy. Z tego punktu widzenia to absurd i dyskryminacja. Tu pokutuje dawny schemat myślenia, że grupą najwyższego ryzyka zarażenia wirusem HIV są homoseksualiści. A jest zupełnie na odwrót - najwięcej nosicieli wirusa HIV jest wśród heteroseksualnych. Geje po prostu bardziej uważają.* Niestety ciągle mamy ogromne braki w edukacji seksualnej. Pod tym względem panuje u nas ciemnogród.
Michał Piróg
*OD REDAKCJI: To bzdura, panie Piróg. Liczba nosicieli wśród gejów rośnie w ostatnich latach w postępie geometrycznym. W przychodniach zakaźnych już od wiosny ub. roku mówi się, że może zabraknąć pieniędzy na leki. |
| < Poprzedni | Następny > |
|---|
