Napisał Mark Henderson, "The Times" Tuesday, 23 February 2010 Niewykluczone, że światową epidemię AIDS uda się opanować w ciągu najbliższych pięciu lat. W jaki sposób? Kierując na testy wszystkich mieszkańców regionów podwyższonego ryzyka, a następnie poddając leczeniu osoby, u których stwierdzi się obecność wirusa HIV
Taka zmasowana terapia z zastosowaniem leków anty_retrowirusowych nie tylko uratowałaby życie milionom ludzi, ale również zapobiegłaby przenoszeniu się wywołującego AIDS wirusa HIV, ponieważ - po pierwsze - jego nosiciele uświadomiliby sobie, że mogą zarażać, a po drugie - obniżyłaby się zakaźność wirusa. Taki pogląd wyraził Brian Williams z Południowoafrykańskiego Ośrodka Modelowania Epidemiologicznego (South African Centre for Epidemiological Modelling, SACEMA).
Ratunek dla 33 milionów
Williams przyznaje, że tego rodzaju inicjatywa początkowo byłaby bardzo kosztowna. W samej Afryce Południowej pochłaniałaby co najmniej 3 miliardy dolarów rocznie. Te ogromne pieniądze szybko by się jednak zwróciły, ponieważ spadłyby koszty opieki nad pacjentami chorymi na AIDS, a także zmalałyby straty gospodarcze spowodowane zachorowaniami i zgonami osób zarażonych wirusem HIV.
Doktor Williams przedstawił swoją koncepcję na konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Rozwoju Nauki w San Diego. Ponieważ mimo upływu lat do tej pory nie udało się opracować skutecznej szczepionki, agresywny program leczenia na razie jest jedynym obiecującym sposobem zapanowania nad chorobą, która dotyka 33 milionów osób na całym świecie i zabija 2,1 milionów chorych rocznie. Można również oczekiwać, że liczba związanych z HIV i AIDS zachorowań na gruźlicę zmniejszyłaby się o połowę, jak szacuje doktor Williams.
Zatrzymać epidemię
W Południowej Afryce niedługo rozpoczną się losowe badania kontrolowane zaproponowanego przez epidemiologa programu powszechnych testów i terapii. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zapowiedziała wsparcie przedstawionej strategii, jeśli jej skuteczność uzyska potwierdzenie. Gorącym zwolennikiem tej metody jest również Anthony Fauci, wpływowy naukowiec, który stoi na czele amerykańskiego Krajowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych. Instytucja ta sfinansuje podobne do południowoafrykańskich próby w Waszyngtonie i Nowym Jorku, gdzie liczba nosicieli wirusa HIV jest bardzo wysoka.
Doktor Williams, były epidemiolog WHO, który wciąż doradza tej instytucji, powiedział: - Zasadnicze pytanie brzmi, czy podając pacjentom leki antyretrowirusowe, nie tylko uratujemy im życie, ale również zatrzymamy dalsze rozprzestrzenianie się wirusa. Moim zdaniem jest to możliwe. Uważam, że jeśli będziemy efektywnie stosowali terapię farmakologiczną, to prawdopodobnie w ciągu pięciu lat zahamujemy rozprzestrzenianie się wirusa HIV.
Mniejsze ryzyko zarażeń
Leki antyretrowirusowe tak skutecznie hamują działanie wirusa HIV, że w bogatych krajach rozwiniętych, gdzie pacjenci mają dobry dostęp do tych stosunkowo kosztownych środków, zgony na AIDS stają się coraz rzadsze, ale na całym świecie zaledwie 12 proc. spośród osób, u których wykryto obecność wirusa, poddawanych jest terapii farmakologicznej.
Leki antyretrowirusowe nie tylko nie dopuszczają do rozwinięcia się u zarażonej osoby zespołu nabytego niedoboru odporności, czyli AIDS, ale również zmniejszają stężenie wirusa we krwi pacjentów nawet 10 tysięcy razy. To oznacza, że prawdopodobieństwo zarażenia innej osoby podczas stosunku seksualnego bez zabezpieczeń jest 25 razy mniejsze niż w przypadku nieleczonego nosiciela.
Doktor Williams powiedział, że można wykorzystać to zjawisko do zatrzymania rozprzestrzeniania się epidemii, ale warunek jest taki, że wszyscy mieszkańcy obszarów podwyższonego ryzyka będą co roku poddawali się testom, aby można było rozpocząć leczenie jak najwcześniej po infekcji. Należy także zadbać o to, aby większość pacjentów stosowała się do reżimu farmakologicznego.
Pierwsze próby w Afryce
Programy realizowane w Kenii, Botswanie i Malawi już pokazały, że wbrew obawom sceptyków regularne testy i odpowiedzialne zażywanie leków przez osoby zarażone jest w Afryce możliwe. - Odsetek osób ze zdiagnozowanym wirusem, które skrupulatnie biorą leki, jest w Afryce wyższy niż w krajach rozwiniętych, ponieważ na Zachodzie HIV dotyka przede wszystkim ludzi wstrzykujących sobie dożylnie narkotyki oraz inne grupy z marginesu społecznego, natomiast w Afryce ofiarami tego wirusa są po prostu ludzie biedni - powiedział doktor Williams.
W środowiskach epidemiologów wrasta poparcie dla koncepcji powszechnych testów i leczenia osób zdiagnozowanych pozytywnie, ale Lisa Power, szef działu programowego w fundacji Terrence Higgins Trust, uważa, że tego rodzaju projekty raczej nie zatrzymają epidemii, ponieważ z epidemiologicznego punktu widzenia najgroźniejsze są pierwsze miesiące po zarażeniu się danej osoby wirusem, toteż w większości przypadków HIV zostanie przekazany dalej przed corocznym testem. Być może trzeba po prostu dokładniej zaplanować cały projekt, by jego efekty okazały się skuteczne.
Mark Henderson, "The Times"
"POLSKA", 22.02.2010
|