Dzisiaj jest piątek, 10 września 2010 roku. Imieniny obchodzą: Łukasz, Mikołaj, Mścibor. Do końca roku pozostało: 113 dni.
Jarosław Iwaszkiewicz - 30. rocznica śmierci
 
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Napisał Andrzej Selerowicz  
Tuesday, 02 March 2010
Image
W przypadku Iwaszkiewicza nie trzeba wgłębiać się w zawiłe studia literackie, aby dostrzec związek pomiędzy życiorysem a wątkami homoerotycznymi w twórczości pisarskiej, bowiem własne życie uczuciowe sam jasno przedstawiał w wielu pozycjach o charakterze autobiograficznym, np. „Książce moich wspomnień" (1957) czy „Księżyc wschodzi" (1925). Myśli i odczucia uwiecznione zostały czarno na białym i pomijając raz silniejszy, raz słabszy wpływ pisarskiej transformacji łatwo powiązać je z odpowiednimi faktami. Ukazujące się obecnie nieocenzurowane wersje „Dzienników" stawiają tylko kropkę nad i

 

 

 

Homoerotyka występuje zaskakująco często w różnych utworach, zwłaszcza w prozie, i tylko należy się cieszyć z faktu, że przetworzył ją literacko pisarz tego formatu i o takim znaczeniu dla polskiej literatury XX wieku, jak właśnie Iwaszkiewicz.

 

"Książka moich wspomnień" jest bodaj najważniejszym i najciekawszym źródłem wiadomości o atmosferze, w jakiej ukształtowała się osobowość pisarza. W dzieciństwie pozostawał pod dużym wpływem i urokiem swego starszego, sławnego już wtedy kuzyna Karola Szymanowskiego. Mimo sporej jak na owe czasy różnicy stanowej rodziny obu młodzieńców pozostawały ze sobą w serdecznych stosunkach, podkreślając to częstymi wizytami. Z Tymoszówki, posiadłości Szymanowskich, niedaleko było bowiem do wsi Kalnik, gdzie w roku 1894 przyszedł na świat Jarosław.

 

Image
Atmosfera szczęścia i zapewnionego materialnie bytu, dzięki której Szymanowscy mogli poświecić się troskliwemu wychowaniu dzieci, wywoływała u małego Iwaszkiewicza nie tyle zazdrość, ile raczej kompleks niższości. Jego rodzinny dom był bowiem zupełnie odmienny: zgorzkniały, rozgoryczony życiowymi niepowodzeniami ojciec, nieśmiała, zagubiona matka, walcząca z finansowymi troskami, znacznie starsze i nierozumiejące go rodzeństwo - wszystko to pogłębiało osamotnienie przyszłego pisarza.

 

Wcześnie osierocony przez ojca, został całkowicie zdominowany przez świat kobiet: ciotek, babć, sióstr, kuzynek, a przede wszystkim matki. Dzieciństwo i młodość spędził na Ukrainie. Wspomnienie owego dziwnego konglomeratu, na jaki składały się pałace rosyjskiej arystokracji, dworki polskiej szlachty, wsie ukraińskie, prowincjonalne miasteczka, zdominowane przez biedotę i handlujących Żydów, stało się częstym tłem późniejszych powieści, z których na czoło wybija się epicka saga rodzinna o licznych wątkach autobiograficznych: „Sława i chwała".

 

W kijowskim liceum, do którego uczęszczał, zawarł kilka ważnych dla rozwoju swego światopoglądu znajomości z rówieśnikami, m. in. z Rosjaninem Jerzym Miklucho-Maklajem, która to postać wypływa później jako książę Mawrickij w „Zenobii Palmurze" czy Knabe w "Księżycu". Nihilista, stale mówiący o śmierci i bezskutecznie poszukujący sensu życia, omal nie sprowokował samobójstwa 17-letniego naonczas Iwaszkiewicza.

 

Zupełnie odmienna co do ukierunkowania zainteresowań, ale równie intensywna i ważna dla dalszych losów przyjaźń wiązała go z innym szkolnym kolegą - Kolą Niedźwieckim. Biorąc pod uwagę charakterystyczną pretensjonalność tego ostatniego, owe zachwyty nad różami, pucharami, marmurami, pełną emfazy ożywioną korespondencję z Iwaszkiewiczem i wysyłanie sobie nawzajem własnych sonetów, można zaryzykować twierdzenie, że u podłoża ich przyjaźni tkwiła młodzieńcza adoracja z akcentami ukrytej, może jeszcze wtedy podświadomej erotyki. Notabene, rozpoczęte wspólnie pisanie opery o Dorianie Grayu (wg Wilde'a) dokończył Niedźwiecki już sam 10 lat później, po konsekwentnych studiach kompozytorskich w Kijowie.

 

A oto jeszcze jeden fragment osobistych wspomnień pisarza z okresu szkolnego: Kostia Masliejew był moim młodszym kolegą w kijowskim gimnazjum. Był to prześliczny chłopiec o wiele ode mnie młodszy; wybrałem go spośród najmłodszych, wiedziony nowym dla mnie i niespodziewanym instynktem. Pociągała mnie jego piękna twarz, nieprawdopodobny wdzięk, uśmiech wiosenny... Tegoż wieczora [wspólny spacer nad Dnieprem - A. S.] napisałem wiersz:

 

Będzie deszcz ku wieczorowi.

Jestem bardzo zakochany.

Gaśnie w chmurach dzień wiośniany.

Będzie deszcz ku wieczorowi.

 

Szept twój w ciemni serce złowi.

Na balkonie dźwięk kroplany.

Będzie śmierć ku wieczorowi.

Jestem w wiośnie zakochany.

 

Po raz pierwszy skonstatowałem wtedy rewelacyjny dla mnie związek pomiędzy twórczością a erotyzmem. Pierwszą książką, jaką kupiłem sobie na własność jako zaczątek mojej biblioteki, była "Uczta" Platona. Przez lekturę tej książki i poprzez czarowną postać Masliejewa odkryły mi się perspektywy sublimacji instynktu, z którym nie wiedziałem, co począć... Stosunek nasz nie wyszedł nigdy poza radość wspólnych spacerów, chodzenia do teatru, składania sobie dość oficjalnych wizyt... ale Kostia przeszedł przez moją młodość jak jasny promień, bukiet bzu majowy. I pamięć - do dziś dnia, choć kontakt nasz był tak wątły, myśl o miłości, choć jej nie było, zapowiedź czegoś, co się nie ziściło... ("Książka moich wspomnień")

 

W latach 1909-1920 Iwaszkiewicz dorabiał sobie korepetycjami, będąc zapraszanym przez rodziców swych kolegów na wakacje. Poznawał w ten sposób nie tylko liczne zakątki kraju, ale też rozliczne towarzystwo młodych mężczyzn, wśród których stale (ze zmiennym szczęściem) szukał nowych przyjaciół. Kontakty te zaowocowały przynajmniej w postaci wnikliwych, naładowanych emocjami portretów przyszłych bohaterów jego książek. Zacytujmy samego Iwaszkiewicza: W budzących się wtedy odczuwaniach młodzieńczej cielesności, w nieznanym świecie, jaki się odkrywał chłopcu o zaciszu wiejskim, kiedy objawiały mu się dalekie horyzonty miłości, dalekie możliwości, do których sięgają przeżycia ciała - gama dotyków na nagim ciele... zostawiała pamiętne smaki.

 

Jedno z takich przeżyć podczas pobytu w majątku w Piatyhorach opisane zostało w "Księżycu" następująco: ...z przeciwnej strony... szedł chłopiec w płóciennym ubraniu. I zaraz poczułem, że to jest ważne spotkanie, że krzyżuje się ze mną ktoś, kto ważną rolę odegra w moim życiu. Wychodziła ku mnie najważniejsza z przygód życia, przygoda nie przeżyta, ale wyimaginowana, a przez to nie skazana na śmierć, tylko na wieczne życie. Chłopiec w płóciennym ubraniu... stał się bohaterem moich lirycznych przeżyć - począł żyć bytem samoistnym, odradzając się po kolei w moich książkach.

 

Image
Dwudziestoparoletni wtedy Iwaszkiewicz pisał już różne wiersze, ale nadal pozostawał amatorem. Przełomowym momentem w podjęciu decyzji poświęcenia się literaturze stało się ponowne spotkanie z Szymanowskim w Elizawetgradzie, w czerwcu 1918 roku. Przy tej okazji musiało także dojść do uświadomienia sobie własnej odmienności uczuciowej, o czym świadczy następujący fragment wspomnień pisarza: Po raz pierwszy spotkałem się tutaj z Karolem jak równy z równym, mieszkaliśmy w jednym pokoju i całymi nocami gadaliśmy na tematy nas obchodzące. Bez końca opowiadał o Sycylii [po tej podróży Szymanowski przestaje ukrywać swój homoseksualizm - A. S.]. Na ową epokę przypada również moment, kiedy mnie zaznajamiał z pierwszymi rozdziałami swojej powieści, do której podówczas przywiązywał dużą wagę [homoerotyczny "Efebos" - A. S.].

 

Debiut poetycki Iwaszkiewicza po osiedleniu się w Warszawie w r. 1918 nie wypadł pomyślnie. Pomimo wejścia w krąg skamandrytów, nie został przez nich zaakceptowany jako artysta. Śmiałość erotyczno-zmysłowego opisu w opublikowanej w r. 1920 powieści "Zenobia Palmura" wywołała obrazę moralności (morderstwo dokonane na pięknym księciu Mawrickim, którego pierwowzorem był wspomniany już kolega z kijowskiego gimnazjum, oznaczało jednocześnie - zgodnie z panującą wówczas modą na ekspresjonizm - zabicie Piękna) i doprowadziła nawet do procesu sądowego.

 

Po wojnie z Sowietami Iwaszkiewicz znalazł się dosłownie na bruku, parał się trochę dziennikarstwem. Niepowodzenia artystyczne, jak i nieumiejętność zaakceptowania samego siebie wyzwoliła w nim oportunizm, który odtąd stał się istotną cechą jego charakteru.

 

Z tego właśnie okresu pochodzi też zaskakująca dla otoczenia decyzja poślubienia córki bogatego warszawskiego fabrykanta Lilpopa. Ani Szymanowski, ani Lechoń nie wierzyli w trwałość tego związku. Nowy motyw - uczucie do kobiety - wcale nie wszedł do tematyki powstających utworów, a postać żony (później dwóch córek) przewija się jedynie fragmentarycznie nawet w powieściach autobiograficznych.

 

Pozwólmy wypowiedzieć się o tym samemu pisarzowi, cytując fragment kolejnych wspomnień z podróży do Włoch: Myślałem sobie, że za mało kochałem w życiu, że moja miłość była zawsze letnia. Nie dość kochałem żonę, córki. Więcej, nie dość kochałem siebie i ostatecznie mój własny los i moja własna twórczość pozostawały mi w gruncie rzeczy zupełnie obojętne... Na plaży w Amalfi - w dzienniku moim zatytułowałem ten okres, te dni jako „Śmierć w Amalf", myśląc o "Śmierci w Wenecji" Manna - Tadzia nie było. Ale byli okrutni chłopcy.

 

Bohaterami Iwaszkiewicza pozostali w dalszym ciągu młodzi i piękni mężczyźni, stojący na progu inicjacji życiowej i poszukujący przyjaźni, miłości oraz piękna. Częsty motyw - przyjaźń z rówieśnikami albo układ: młody wychowanek/dorosły nauczyciel czy przewodnik - pojawia się zwłaszcza w słynnych opowiadaniach "Młyn nad Utratą", "Nauczyciel", "Zygfryd", które powstały tuż przed wybuchem wojny.

 

Szczególnie utwór pierwszy uznany został za arcydzieło prozy, przy czym jego homoerotyczny wątek jest czytelniejszy niż w innych utworach, choć i tu autor nie odważył się na jednoznaczność, przebiegle kamuflując istotę zagadnienia. Wzajemny stosunek dwóch młodych bohaterów opisuje następująco: Z Karolem był Julek tak zaprzyjaźniony, i to od dawna, że poruszali nawet najbardziej intymne kwestie, jak odczucia religijne... Obok zagadnień czysto religijnych, obok przeżyć mistycznych, Karol stawiał jakieś uczucia wyraźnie erotyczne... niejasne pojęcia o św. Tomaszu uzupełniał malowidłami platońskiego idealizmu... Ignorując te sugestie przyjaciela, Julek wiąże się z kobietą i brutalnie zrywa wcześniejsze kontakty. Jakby w wyniku kary niebios umiera niespodziewanie, wezwawszy uprzednio Karola do łoża śmierci. Wkrótce potem ginie i Karol, ratując życie synka kobiety-rywalki. Na wiejskim cmentarzyku pojawia się ich wspólny grobowiec...

 

W "Nauczycielu" zaś, jak zwykle mocno opartym na autobiograficznych przeżyciach, ukazana jest inna tragiczna historia. W wychowawcy, który zajmuje się edukacją trzech chłopaków - synów właściciela dworku, zakochuje się starsza kobieta, panna Julia. Odtrącona i urażona w swej dumie mści się okrutnie, puszczając w obieg fałszywą pogłoskę, jakoby nauczyciel uwiódł syna ogrodnika. Wychowawca zostaje wydalony z posady, a wstrząśnięty tym przeżyciem Felek, jeden z jego uczniów, odbiera sobie życie.

 

Bohaterowie obu opowiadań wplątani są w zawiłe i pozbawione szans związki uczuciowe, tak że tragiczny koniec staje się nie tyle smutnym finałem czy katastrofą, ale wręcz wyzwoleniem spod dręczącego jarzma. Erotyka jako fatum, jako siła obnażająca samotność i tragizm człowieczego istnienia, siła prowadząca ku pięknu i ku śmierci - oto różne wersje tego problemu w dorobku Iwaszkiewicza. Jedno z monograficznych opracowań jego utworów prozatorskich nosi jakże trafny tytuł "Eros i Tanatos".

 

Z biegiem lat - pisze dalej autor w swych pamiętnikach - pod wpływem małżeństwa i konieczności wciągania się w sprawy materialne, a także dzięki rozszerzającej się znajomości życia, odmieniły się - może nieco sztucznie - pewne cechy mojego charakteru. Mianowicie z egotysty, pogrążonego w sobie, stałem się człowiekiem, którego pociągał świat i ludzie...

 

Dzięki funkcji w MSZ pisarz kilka razy w roku wyjeżdżał za granicę na różne zjazdy, gdzie miał okazję zadzierzgnąć następne męskie przyjaźnie oraz poznać wielu interesujących twórców. Podczas gdy w młodości fascynowała go postać Oscara Wilde'a, teraz pasjonuje się poezją Rimbauda, Stefana George'a, twórczością (i osobowością) takich paryskich artystów, jak Paul Valery, Jean Cocteau czy André Gide.

 

O ile podczas okupacji niemieckiej wykazał się sporą odwagą cywilną, dając schronienie w rodzinnej posiadłości w Stawiskach wielu potrzebującym opieki osobom, to po roku 1949 ponownie zaczął stosować swój oportunizm, tym razem w stosunku do komunistycznych władz Polski. Napisał typowo służalczą "laurkę urodzinową" w postaci wiersza "List do prezydenta Bieruta", był posłem na Sejm i laureatem Nagrody Leninowskiej w r. 1970. W latach 1959-1960 piastował wiele zaszczytnych funkcji państwowych, z prezesurą ZLP na czele, budząc liczne sprzeciwy literackiego środowiska.

 

Mimo to nikt nie może dziś kwestionować wysokiej klasy jego pisarstwa oraz należnej mu pozycji w historii naszej literatury. Najpopularniejszym dziełem okresu powojennego stała się niewątpliwie rodzinna saga "Sława i chwała", w której ponownie pojawia się wiele nietrudnych do rozszyfrowania wątków autobiograficznych. Homoerotyka w tej powieści występuje w zwyczajowo zawoalowanej formie.

 

Trafną ocenę pisarstwa Iwaszkiewicza, którą swobodnie można zastosować w odniesieniu do jego fascynacji homoerotycznych, przedstawił Wilhelm Mach w utworze "Góry nad Czarnym Morzem": Ty, Jarosławie, mistrzu fikcji obiektywnej, zdajesz się, gdy piszesz - od siebie uciekać i zdajesz się ten sam sposób stoickiego o sobie zapomnienia zalecać twoim czytelnikom, i tylko gorzki smak znaczeń, zatajony w zmyśleniu i udawaniu, pozwala odgadnąć także i marzenia twoje o sobie samym rzeczywiste.

 

Andrzej Selerowicz  

 

Skomentuj

< Poprzedni Następny >
© Copyright 2005-2010 A.W.R. Softpress, Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów oraz zdjęć zawartych na stronach polgej.pl bez zgody redakcji zabronione!

ADAM On i On Toro FanTom Sauna Warszawa GayLife Super Adam Stallion.pl