Napisał Marcin Krzeszowiec Tuesday, 02 March 2010
DWA DNI Z ANIOŁEM; wyd. 1 drugoobiegowe: Instytut Literacki, Paryż 1984; wyd. 1 pierwszoobiegowe: Kantor Wydawniczy SAWW, Poznań 1990
Jeden dzień w Europie
Warszawski półświatek. Towarzystwo spelunkowe, czyli przysłowiowi kurwa i złodziej oraz: pisarz - idol pedałów i pań w średnim wieku; pedały nagabujące nocami wartowników przy Grobie Nieznanego żołnierza; stary, spuchnięty pedał i jego kochanek - smukły, dziewczęcy efeb; kurwa damska Dzidzia i jej wspomnienia z pedalskiego klubu w Paryżu; w różnym stopniu spedaleni: tuwimopodobny mieczyk kawiarniany Rymoklet, mizogin Karol o dziewczęcych rzęsach (wydający wszystko na stroje i kosmetyki) oraz Pośrednik i Narrator, którzy pod koniec jadą na noc do domu jednego z nich, tuląc się do siebie w taksówce; wszyscy oni piją wodę minetalną, służą terapią seksualną pewnemu sławnemu reżyserowi; wykolejeni intelektualiści ze wzwodami do wewnątrz i filozofią życiową: „sperma i pieniądze". W tle powraca postać stworzona przez autora w pierwszym okresie pisarstwa - Książę Nocy (p. niżej).
Dwa dni z Aniołem
Jedno z opowiadań prawie pozbawionych powiewów pedalskich, ale nawet tutaj trafia się mocny, namiętny męsko-męski pocałunek prosto w mokre, gorące usta - tytułowy Anioł, prokurator, obdarza nim kolegę po fachu, adwokata M., kładąc dłoń na jego kolanie. Adwokata prześladowało poczucie jakiejś nagle odkrytej więzi z prokuratorem. Oni razem. Tacy sami. Usta w usta.
Amazonka
Wielowarstwowy lesbijski WIZERUNEK koleżanki Woroniewicz. Córka alkoholika, okrutnego w stosunku do żony. Od małego bójki z chłopakami. Za Bieruta przysłowiowa „baba na traktorze", ubrana w wytarte męskawo-wojskowe łachy działaczka ZMP. Potem w obyczajówce Milicji Obywatelskiej jako pani inspektor ds. prostytutek żeńskich (świetny kontakt psychiczny z podopiecznymi). Męski chód i męski siad (szeroko rozstawione nogi). Bywalczyni łaźni publicznej przy Krakowskim Przedmieściu. Niestrudzona kopaczka działki w okresie popularności tej formy rekreacji. Od wczesnego dzieciństwa wielka amatorka jazdy konnej. W szkółce jeździeckiej nawiązała namiętny romans z karą klaczą Fatimą - obie we wzajemnym kontakcie zdradzają symptomy podniecenia seksualnego. Zdobywczyni wielu medali w zawodach pływackich. Na marginesie trenuje podnoszenie ciężarów. Zagorzała feministka; nienawidzi chłopów (Wykastrować tych chutnych knurów!).
Wizerunek
Wielowarstwowy pedalski WIZERUNEK zmarłego przyjaciela Narratora - niejakiego W. W środowisku artystycznym Warszawy był tym, kim Truman Capote w środowisku artystycznym Nowego Jorku. Niegdyś dyrektor Muzeum Literatury w Rynku Starego Miasta (która to placówka w istocie przez lata zatrudniała na tym stanowisku pedałów). Owiany legendą wielkiej zażyłości z Witoldem Gombrowiczem. Przyjaciel wybitnego malarza Henryka Stażewskiego i wybitnej aktorki Niny Andrycz. Kolorowa apaszka czy koszula z modnie zaokrąglonymi rogami kołnierzyka, kurtka z kolorową podszewką czy buty na podwyższonym obcasie. Wieczny młodzieniec, nawet na emeryturze. Kobieta numer jeden w życiu - Mamuśka. Powszechnie pomawiany o najgorsze pedalstwo; uważany za pierwszego przed wojną Polaka, który wykorzystał seksualnie Murzyna. Czarujący bawidamek, a przecież zatwardziały samotnik. W opowiadanie wpleciona jest obfitująca w cenne ciekawostki opowieść o pedałach dawnej Warszawy, wśród której bohaterów pojawiają się - w pełnym blasku swego homoseksualizmu - m. in. J. Iwaszkiewicz, Z. Uniłowski, S. Napierski (tj. Marek Eiger) i nieśmiertelny F. Fiszer. Do tej mieszanki wybuchowej dochodzi masoneria, a osobliwie loża pod nazwą Szkoła Sokratesa. Cytując autora, w opowiadaniu panuje „pederastyczny tłok".
„Grisza, ja tiebie skażu..."
Opowiadanie przynajmniej trochę autobiograficzne. W celu inwigilowania niewygodnego politycznie pisarza bezpieka podsuwa mu do mieszkania i życiorysu tzw. „ucho" - czarującego efeba, dwuznacznego maminsynka, urokliwie przegiętego deklamatora własnych tekstów, imieniem, nomen omen, Januszek... I chociaż Narrator deklaruje, że nie jest żadną tam mimozą ani prawiczkiem po raz pierwszy gwałconym, to jednak daje się Januszkowi złapać w przymilnie zastawione sidełka. Chłopak perfidnie gra na ojcowskich odruchach pisarza (Sieroce rozrzewnienie dopada nawet w późnym wieku męskim). Opowiadanie jest przesiąknięte atmosferą dramatu głupiej starej cioty, która dała się wykorzystać młodemu lujowi.
Huzar na dzianecie
Miniaturowa impresja (jak wszystkie utwory w tym tomiku). Do pewnej warszawskiej kawiarenki regularnie zagląda samotny starszy pan, nienagannie ubrany przedwojenny elegant o nienagannych manierach, z herbowym sygnetem na małym palcu... Jego niezwykłość działa na nudzące się przedpołudniami kelnerki. Pewnego dnia staruszek trafia na moment wymiany zepsutej jarzeniówki i z zainteresowaniem wpatrując się w rozporek stojącego na drabinie elektryka (motyw zakatowywany w pedalskich pornolach) wspomina na głos pewnego chwackiego junaka - huzara z wąsikiem - który pięknego miał konia...
Chłopiec i włóczęga
Wzruszający, utrzymany w stylu niektórych krótszych bajek Andersena („Dziewczynka z zapałkami") „obrazek z lat głodowych": malutki chłopczyk, syn bogatych państwa, lituje się niedoli bezdomnego starca śpiącego na klatce schodowej - pochyla się nad nim, czule go gładzi po zarośniętej twarzy. Dla (nie)jasności dodajmy, że biologiczny ojciec chłopca stoi obok, przypatrując się tej scenie z bezpiecznej odległości.
Z okna
Impresja onanistyczna. Wiosna. Na boisku szkolnym dojrzewające uczennice grają w piłkę. Za boiskiem stoją pojemniki na śmieci. Tam zaczaja się krępy podglądacz. Obserwuje ponętne kształty „zakwitających dziewcząt" i wali konia. I wszystko byłoby bezgrzesznie heteroseksualne, gdyby nie to, że onanistę pilnie obserwuje z okna szkoły drugi mężczyzna - malarz odnawiający budynek. Pod wpływem widoku onanizującego się podglądacza malarzowi też staje chuj. Ich spojrzenia spotykają się. Malarz dotyka przez spodnie swego wierzgającego w slipach rumaka.
Kocioł
Głos Nowakowskiego w sprawie polskiego hipisostwa. „Gdzie-cikwiat" pseudo Ładny Współczesny ma twarz portretową, piękną, chodzi w seksualnie opiętych, bardzo obcisłych dżinsach-farmerkach i ma koci, przeginany, taki deanowski chód, co łącznie mocno działa na Narratora, a także otacza się młodymi chłopaczkami, zaloty dziewcząt traktując z wyniosłą niedbałością. Nie mówi się wprost, że jest pedałem, ale jako hipis na pewno spróbował rozprawiczania małoletnich frajerków.
Książę Nocy
Najobszerniejsza w tym zestawie literacka wypowiedź Nowakowskiego na tematy pedalskie. Bohaterami są warszawscy gawrosze - niespełna szesnastoletnie dzieci ulic Pragi, „bezpańscy" chłopcy z trudnych rodzin. Spotykają się w umówionym miejscu - na „pikiecie pod zegarem" (to właśnie z gwary miejskiej pochodzi „pikieta" w znaczeniu „miejsce spotkań", podchwyconym przez gejów). Niektóre gnojki, jak np. Tońko z Grochowa, bez skrupułów zarabiają na starych pedałach (realistyczny opis podrywu w pamiętnym „grzybku" na Placu Trzech Krzyży). Idolem i duchowym przywódcą innych chłopców, w tym Narratora, jest rasowy gej, Pierwszy Pedał Pragi-Południe, magnetyczny Książę Nocy. To on wprowadza małolatów w specyficznie pojętą męską dorosłość, jest ich przewodnikiem po matecznikach śródmieścia i ostępach patologii. Ważnym wątkiem pobocznym są wspomnienia Narratora z poprawczaka. Z tych stron nawet nie wieje, ale wprost bucha „Cudem róży" Geneta. I nie jest to przypadek: wychowankowie placówki zaczytują się potajemnie „Pamiętnikiem złodzieja" i „Matką Boską w kwiatach" (tytuły w brzmieniu z ówczesnych wydań), tatuują się, zbiorowo walą kutasy. Postać Księcia Nocy m u s i a ł a w jakimś stopniu zainspirować Grzegorza Musiała, bowiem jeden z jego bohaterów nosi ksywkę Fiołek Nocy („W ptaszarni", Warszawa 1989, s. 109).
Zamiast komentarza: „Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny", t. 2, Warszawa 1985, s. 44, podawał, że bohaterami opowiadań Nowakowskiego są m. in. w y k o l e j e n i i n t e l i g e n c i, których życie banalne, pozbawione ambicji i perspektyw (...), żałosną egzystencję burzy gwałtowna odmiana losu, wewn. bunt, a n o m a l i a p s y c h., poczucie osaczenia i pustki, żywiołowe uczucie - wiodące do zerwania więzi społ. i rodzinnych, do n i s z c z ą c y c h n a ł o g ó w, o b s e s j i i a u t o d e s t r u k c j i.
To, co „komunistyczna" myśl krytycznoliteracka widziała jako anomalię psychiczną i wykolejenie, w obecnych czasach stało się wręcz podglebiem wszelkiej sztuki i jest do obejrzenia w pornograficznym zbliżeniu na scenach najbardziej liczących się teatrów, w każdej szanującej się galerii, i do znalezienia w każdej książce ukazującej się nakładem oficyn, które są przekonane, że epatując anomalią przybliżają nam prawdę o człowieku. Marcin Krzeszowiec
|
| < Poprzedni | Następny > |
|---|





