Napisał Marcin Krzeszowiec Monday, 01 March 2010
Chrześcijaństwo Nowego Testamentu w ogóle nie istnieje. Søren Kierkegaard
Kościół to największe przedsiębiorstwo ogłupiające. August Bebel
Cała ta [książka] dowodzi klęski katolickiej moralności seksualnej, której myśl przewodnią da się sprowadzić do zakazu niecelowego wytrysku męskiego nasienia i zamiaru wtłoczenia małżonków w wymyślony przez bezżennych teologów, ale prezentowany jako wyraz „głębokiego szacunku dla Stwórcy", mechanizm przeciwdziałania odczuwaniu rozkoszy seksualnej.
Tym ustępem (s. 179-180) można najogólniej przekazać treść pracy Uty Ranke-Heinemann „Eunuchy do raju" - pierwszej w dziejach kobiety, której udało się uzyskać tytuł profesora teologii i własną katedrę, której została pozbawiona za wydanie otwartej walki „męskiemu klubowi", czyli świętej kaście kleru rzym.-kat. Podobnie jak w przypadku jej wcześniejszej książki „Nie i Amen", przed nawałą nagich, dobitnych faktów, zebranych z budzącym szacunek trudem i uporem, każdy potencjalny adwokat Kościoła musi skapitulować. Możemy tylko podziwiać, że przeciwko dwutysiącletniemu katolickiemu terrorowi „celibatariuszy" wystąpiła przedstawicielka „słabej płci". Piuski z głów!
Wprawdzie samemu homoseksualizmowi tudzież szczególnie ważnemu w życiu gejów onanizmowi autorka poświęca jakoby tylko dwa, nie najdłuższe, rozdziały („Onanizm" - s. 320-328 i „Homoseksualizm" - s. 329-332), jednak w całym tekście jest rozproszonych mnóstwo niezwykle dla nas cennych informacji. Atmosfera stęchłego ciotostwa unosi się praktycznie nad każdą stronicą, bo mowa wszak o „teologicznych" orgiach i szaleństwach „bezżenników" - naszych starych milusińskich. Z myślą o tych gejach, którzy dążą do kompromisu między homoseksualizmem a rzymskim katolicyzmem, choćby po trupie prawdy, zdrowego rozsądku i własnej godności, przytoczmy co pikantniejsze informacje.
Awersję do homoseksualizmu chrześcijaństwo przejęło nie tylko z Pięcioksiągu, ale także z filozofii starożytnej, a ściślej, z jej odłamów stoicko-perypatetycznych. Oto co pisał współczesny Jezusowi Filon z Aleksandrii: Ci, którzy podczas spółkowania powodują jednocześnie niszczenie nasienia, są niewątpliwie nieprzyjaciółmi natury. Homoseksualista, jak zły rolnik, pozostawia odłogiem ziemię urodzajną, a dniem i nocą trudzi się na roli, po której w ogóle nie można się spodziewać jakiegokolwiek plonu. Wobec tych ludzi trzeba działać bezlitośnie, zgodnie z nakazem prawa, że zniewieściałego mężczyznę, który fałszuje naturę, należy bez wahania zabić, nie pozwalając mu żyć ani dnia, ani godziny nawet, gdyż hańbi on swój dom, swoją ojczyznę, cały ludzki rodzaj, iż ulega nienaturalnej pożądliwości i ze swej strony przyczynia się do pustoszenia i wyludniania miast, niszczy swoje nasienie. („O poszczególnych prawach")
Dekret cesarza Walentyniana z 390 n. e. przewidywał za homoseksualizm karę śmierci przez spalenie na stosie. Konstytucja kryminalna Karola V z 1532 podtrzymywała to stanowisko w art. 116: „Trzeba ich według pospolitego zwyczaju skazać na śmierć w ogniu". Wyrok taki został wydany (i wykonany) przez papieża Sykstusa V w 1586 - w płomieniach zginął ksiądz i chłopiec, mimo dobrowolnego przyznania się do „winy".
Za stosowanie „niemoralnych" technik seksualnych groziła w średniowieczu tzw. „pokuta kościelna", czyli krótszy lub dłuższy okres ciężkiej, nadzorowanej ascezy. Tzw. taryfikator kar godził w gejów w pierwszej kolejności, gdyż są oni skazani na odbywanie napiętnowanych przez Kościół stosunków oralnych i analnych. Zwróćmy uwagę, że kary za tak dziś potępianą aborcję czy też (jakby słabiej potępiane) zabójstwo osoby urodzonej są o wiele niższe od tych grożących za samowolną zmianę otworu.
I jeszcze dwie inne urokliwości statystyki kościelnej:
TARYFIKATOR HIERONIMA (IV/V w.): - ludzie stanu dziewiczego - 100% nagrody niebieskiej - ludzie stanu wdowiego - 60% nagrody niebieskiej - ludzie stanu małżeńskiego - 30% nagrody niebieskiej
PODZIAŁ CZĘŚCI CIAŁA (wg H. Jone, 1930): - przyzwoite: twarz, ręce, stopy - mniej przyzwoite: pierś, plecy, ramion nogi - nieprzyzwoite: części płciowe i partie znajdujące się w ich pobliżu
Autorka wprost nienawidzi ówcześnie panującego papieża Jana Pawła II. Nie ma w zasadzie rozdziału, w którym by mu z rozkoszą i mistrzowską ironią nie dokopała. Mały passus: Według Jana Pawła II i jego rzecznika Carlo Caffarry, przewodniczącego papieskiego Instytutu ds. Małżeństwa i Rodziny, zainfekowany wirusem HIV mąż nie może do końca życia odbywać stosunków ze swą żoną..., a jeśli... nie potrafi się z tym problemem uporać, lepiej będzie, gdy zarazi żonę niż gdy użyje prezerwatywy. (s. 306)
I niezmiernie ważne spostrzeżenie, które powinno ostatecznie rozwiać resztki złudzeń co do liberalizacji poglądów Watykanu na gejostwo: PO PAPIEŻU NIE MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ, ŻE ODEJDZIE OD STANOWISKA SWEGO POPRZEDNIKA. NIEOMYLNOŚĆ POPRZEDNIKÓW HAMUJE SAMODZIELNE MYŚLENIE NASTĘPCÓW (s. 303), co STAWIA KOŚCIÓŁ W JEDNYM SZEREGU Z SYSTEMAMI TOTALITARNYMI. (s. 342)
Ci, w których wzmianka o celibacie budzi bestię, mają tu tłustą ucztę przez całe 357 stron. Uta nie stawia wprost znaku równości między tą opcją a homoseksualizmem, ale nie wprost czyni to bezustannie. Poniższe dyspozycje ojców Kościoła to przecież nic innego, jak propaganda pedalstwa: Nie wiem, do jakiej pomocy mężczyźnie została stworzona kobieta, jeśli wykluczymy cel prokreacji. (...) Może do tego, by razem uprawiali ziemię? W takim razie lepszą pomocą dla mężczyzny byłby mężczyzna. To samo tyczy się pociechy w samotności. O ileż przyjemniejsze jest życie i rozmowa, gdy mieszkają ze sobą dwaj przyjaciele niż mężczyzna i kobieta! (Augustyn, „De Genesi ad litteram", 401-415 n. e.)
[W jednym pomieszczeniu z mężczyzną przez noc] niewiasta pozostać nie może, ani służka chrześcijańska czy pogańska, lecz tylko mężczyźni mogą być z mężczyznami. (drugi list pesudoklementyński „Do dziewic", III w. n. e.)
No i wreszcie ta pointa, na którą od początku czekaliśmy: Celibatariusze... byliby w ramach tamtej kultury [starogreckiej] uważani za klasycznych przedstawicieli homoseksualnego gatunku człowieka. (s. 330) W swych własnych szeregach katolicyzm, zgodnie z seksualnym pesymizmem, zdeseksualizował homoseksualizm i kultywował go w formie społeczeństwa mężczyzn... ekskluzywnego świata mężczyzn... terrarium bez kobiet... kościelnego getta mężczyzn. (s. 332)
Często próbuje się szacować, jaki jest procent gejów wśród bezżennego duchowieństwa rzym.-kat. Dane z rzadka ogłaszane drukiem są niezwykle ostrożne (do 50%). Tymczasem powołane do życia w 1984 w Bad Nauheim Stowarzyszenie Katolickich Księży i Ich Żon podaje, że od tegoż 1984 roku do chwili publikacji książki Uty, czyli przez dziesięć lat, na świecie sutannę rzuciło dla zawarcia związku małżeńskiego z kobietą ok. 80 tys. księży rzym.-kat., co stanowi ok. 20% całego światowego kleru tego Kościoła - z czego prosty wniosek, że pozostałe 80% celibatariuszy to geje, bo w cud aseksualizmu mało kto uwierzy.
Pierwsze cywilne małżeństwo europejskie zawarto w 1580 n. e., oczywiście Niderlandach. Pierwsze „małżeństwo" gejowskie w dziejach - w 1989 n. e. w sąsiedniej Danii. Nie od dzisiaj ta część Europy ciągnie oporne cielsko naszego kontynentu ku normalności.
Marcin Krzeszowiec
_________________ Uta Ranke-Heinemann, Nie i Amen (Nein und Amen. Anleitung zum Glaubenszweifel), tłum. Karol Toeplitz, Uraeus, Gdynia 1994 Uta Ranke-Heinemann, Eunuchy do raju. Kościół katolicki a seksualizm (Eunuchen für das Himmelreich. Katholische Kirche und Sexualität), tłum. Marek Zeller, Uraeus, Gdynia 1995
|
| < Poprzedni | Następny > |
|---|





