Dzisiaj jest piątek, 3 września 2010 roku. Imieniny obchodzą: Bartłomiej, Grzegorz, Jan, Joachim, Szymon, Zenon. Do końca roku pozostało: 120 dni.

Szukaj

POWIEDZIELI...

Image 

Nagle grupka młodych i pijanych chłopaków zaczęła mnie ostro wyzywać, z czego tylko słowa "pedał" i "radny bezradny" jako tako nadają się do zacytowania. - Janusz Pawlak, radny Opola; wśród wyzwisk znalazł się także "chuj", do zacytowania się nienadający, z czego wniosek, że "pedał", o którego upozytywnienie walczymy, już na starcie ma mniejszy "kapitał wulgarności"

 

REKLAMA

Wolność mam w genach i życiorysie
 
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Napisał Łukasz Pałucki  
Monday, 11 January 2010
Image
Z Jackiem Adlerem, szefem portalu Gaylife.pl, człowiekiem o niezwykle bogatej biografii, w związku z jego
w pełni podzielanym przez nasz portal votum separatum wobec "Naszej Sprawy z kozą", ale też o nim samym - rozmawia Łukasz Pałucki

 

 

 

 

 

Jacku, spotkaliśmy się dzisiaj po to, aby porozmawiać o tzw. koziej wojnie. Jak wiemy od kilku dni trwa konflikt pomiędzy Tobą i portalem Gaylife.pl, a ludźmi, którzy rozpoczęli tzw. Naszą Sprawę 2 czyli proces m.in. przeciwko dziennikowi "Rzeczpospolita". Czy możesz coś więcej o tym powiedzieć?

 

To nie jest mój konflikt z „Naszą sprawą II". To w ogóle nie jest konflikt personalny z kimkolwiek. Krytykujący mnie niepotrzebnie spór personalizują. To spór o to, czy należało wytoczyć pozew akurat z tak błahego powodu. Także o to, czy istnieją realne szanse na wygraną. Wreszcie i o to, czy sądowe ściganie satyryka, felietonisty czy autora jakichś poglądów - nie jest niepotrzebnym ograniczaniem wolności słowa. Korzystając z wolności słowa wyraziłem publicznie swoje zdanie. Jestem prawnikiem. W mojej ocenie, „Nasza sprawa II" skazana jest na przegraną. Ani rysunek, ani felieton, ani artykuł nie zawierają sformułowań wyraźnie obraźliwych. Pozew w takiej sprawie jest bezsensownym marnowaniem sił i środków.

 

Ta sprawa szkodzi także wizerunkowi naszego środowiska w heteroseksualnej większości społeczeństwa. Ktoś postronny, obiektywnie spoglądający na sprawę, nigdy nie zrozumie, dlaczego geje ścigają satyryka oraz głosiciela kościelnych poglądów - a „odpuścili" księdzu  Rafałowi Trytkowi, wzywającemu do mordowania gejów.

 

Osobną kwestią jest brak kultury dyskusji w naszym środowisku, na jakikolwiek temat. Niektórzy obrażają się śmiertelnie za sugestie i przypuszczenia - a sami walą inwektywami po oczach. Podobnie potraktowano w dyskusji wokół „koziej wojny" portal Gaylife i mnie. Nie ma dyskusji merytorycznej, na argumenty - są pomówienia oraz chamskie ataki na mnie. Nikt nie mówi - „twoje poglądy są błędne gdyż... i tu argumenty"; lecz - twoje poglądy są błędne gdyż jesteś..... (i tu różne epitety). Najśmieszniejszy jest pseudo-argument, że skoro nie mam takiego zdania jak inni, to znaczy że nie jestem gejem...

 

Niektórzy zarzucają, że twój portal jest kontrowersyjny, skandalizujący, że jest tabloidem i że całe to ujęcie się przez Gaylife.pl za "Rzeczpospolitą", która ma opinię gazety homofobicznej, niechętnej wobec gejów i lesbijek ma na celu tak naprawdę rozreklamowanie twojego portalu i robisz to dlatego aby być w świetle jupiterów.

 

(śmiech)  Mam odwagę mówić głośno to, o czym inni szepczą po kątach. Umiem się „reklamować" w inny sposób. To nie żadna reklama, lecz twarde stanowisko wobec skazanej na przegraną sprawy, której nikt nie chce skrytykować, bo się boi ostracyzmu środowiska. Portal istnieje od lat i niejedną głośną akcję przeprowadził. Od lat publikujemy własne, autorskie teksty, a nie ukradzione innym z Internetu. Od lat mamy też wyrazisty pogląd na różne sprawy.

 

„Kozia wojna" jest dla mnie początkiem dyskusji o granicach wolności słowa w naszym kraju. Także dyskusji o granicach krytyki własnego środowiska. Wszyscy, niezależnie od orientacji czy poglądów - powinniśmy dyskutować ze sobą kulturalnie i z szacunkiem. Czasy, gdy każdego obowiązywał jeden słuszny pogląd już dawno minęły. Dyskutować należy zwłaszcza z naszymi przeciwnikami. Jeśli nie będzie dyskusji - to pozostanie nam wyłącznie strzelanie do siebie. Tego chyba nie chcemy.

 

Ekstremiści - wszystko jedno czy z lewa czy z prawa - nigdy nie są przyjaciółmi wolności czy demokracji. Mam inne spojrzenie na wolność słowa niż niektórzy, choćby dlatego, że przez sześć lat współpracowałem jako dziennikarz z Radiem „Wolna Europa". Nie jestem oszołomionym lewakiem, ani radiomaryjnym moherowym beretem. Staram się rozmawiać ze wszystkimi w sposób otwarty. Jestem otwarty na argumenty i kulturalną dyskusję.

 

A czy nie czujesz się trochę jak Żyd w latach trzydziestych, który udziela wywiadu faszystowskiemu tygodnikowi?

 

Nie jestem Żydem, a „Rzeczpospolita" nie jest faszystowskim dziennikiem. Przekonywać należy tych, którzy są naszymi przeciwnikami. Oni raczej nie czytają „Repliki".  Gdyby Rydzyk chciał zrobić ze mną wywiad o problemach gejów w Polsce - chętnie porozmawiam. Robimy podstawowy błąd jako środowisko, że wciąż obrażamy kolejne grupy społeczne, wykopujemy okopy, atakujemy słowem - a po tym wszystkim oczekujemy dla siebie szacunku, tolerancji a nawet dialogu. Pierwszą ofiarą wojny jest prawda czy dialog.

 

W mojej ocenie satyryczny rysunek, felieton czy artykuł Terlikowskiego w „Rzeczypospolitej" - nie posługują się mową nienawiści. Nawet homofobiczność tych tekstów jest dyskusyjna. W mojej ocenie nie naruszają prawa. Są nieprzyjemne dla nas, ale nie należy spodziewać się pochlebstw od przeciwnika. Trzeba podjąć polemikę na argumenty, odpowiadać celną ripostą - a nie pozwem.

 

Dyskutować o tym czy uprawiamy seks z kozą?

 

Na tym rysunku nie ma seksu. W artykule Terlikowskiego, w najbardziej kontrowersyjnym zdaniu jest tryb warunkowy. Sens był taki: jeśli homoseksualizm oznacza seks bez uczuć, to można go porównać z zoofilią. Tymczasem aktyw „Naszej Sprawy2",  nie rozumiejąc treści oraz kontekstu przyczepił się do słowa „zoofilia." Uważa, że sama obecność tego słowa wystarczy, aby wygrać proces. Nie wystarczy. Można było odpowiedzieć podobnie, np. - „Jeśli dla katolickich fundamentalistów rozum, logika, godność człowieka nie ma w dyskusji znaczenia - a celem jest wyłącznie unicestwienie przeciwnika - to nie ma powodów, by czynić różnicę pomiędzy barbarzyńcą z nożem w zębach, Terlikowskim, czy ludożercą".  Podobnie Terlikowski nie miałby szans na wygraną, gdybyśmy napisali:  „Jeśli w redakcji „Frondy" zdecydowaną większość stanowią osoby z bardzo niskim ilorazem inteligencji, to mamy do czynienia z inicjatywą kretynów." Nie popieram takiego „stylu" dyskusji, ale jest on prawnie dopuszczalny. To lepsza riposta niż pozew sądowy, skazany na przegraną.

 

Z tego co słyszałem masz doświadczenie dziennikarskie nie tylko w środowisku gejowskim i kiedyś walczyłeś już o wolność, wolną prasę i wolne media w Polsce?

 

Wolność mam w genach i w życiorysie. W latach tzw. „karnawału Solidarności", tj.  1980-81 założyłem Niezależny Samorządny Komitet Odnowy w słynnym „Reju" w Warszawie. Moim kolegą był Emil Barchański, którego potem zamordowała komunistyczna Służba Bezpieczeństwa. Współpracowałem z Grzesiem Przemykiem z Frycza. Często spotykaliśmy się u Niego w małym mieszkanku na ul. Hibnera, gdzie gościnnie podejmowała nas jego matka - opozycyjna poetka Basia Sadowska. Z Grześkiem pracowaliśmy przy druku i kolportażu „solidarnościowej  bibuły". Śmieliśmy się, że kiedyś nas za to esbecja rozwali. Grzesia PRL-owska milicja zakatowała na śmierć w maju 1983 roku. Ja uszedłem z życiem, tydzień przed ogłoszeniem stanu wojennego wyjechałem do Austrii. Potem przeniosłem się do Monachium, gdzie współpracowałem przez wiele lat z Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa, a także z prof. Ivo Połulachem z Wolnego Uniwersytetu Ukraińskiego. Moi koledzy polegli za wolną Polskę. Walczyliśmy o wolność słowa i prawa dla wszystkich obywateli, także dla gejów. Gdy wróciłem do Polski w 1992 roku to komunizmu formalnie już nie było. Ale on wciąż jeszcze jest w umysłach wielu ludzi. Nie chcę żadnych ograniczeń wolności w Polsce. Niezależnie od tego kto ma je wprowadzać.

 

Sam masz proces, pozwala się Kampania Przeciw Homofobii (KPH) o naruszenie dóbr osobistych. Jak myślisz jak on się skończy?

 

Wraz z byłym zastępcą zostałem pozwany za normalną krytykę prasową. W moim przekonaniu sąd uzna, że działałem zgodnie z prawem, w ramach prawa prasy do krytyki. Wolne media mają prawo publicznie krytykować czy zadawać niewygodne pytania. Kuriozalne jest w tym procesie stanowisko KPH - otóż Robert Biedroń i Marta Abramowicz  pisemnie oświadczyli, że  „W żaden sposób nie może się ostać argumentacja pozwanego, jakoby realizując kontrolną funkcję prasy, pozwany mógł publikować informacje o faktach oraz krytyczne oceny niektórych aspektów działalności KPH."  KPH uważa zatem, że wolno pisać o nich tylko laurki. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z wolnością słowa.

 

Dziękuję ci bardzo za rozmowę.  

 

Komentarze (2)

< Poprzedni Następny >

KONKURS

Konkurs

Euro Pride 2010

Galeria Euro Pride 2010

Galeria Euro Pride 2010

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? załóż je...
Anonse

REKLAMA

OSTATNIE KOMENTARZE

Ksiądz kochanek księdza
Tego z LA7 to chyba sam też opisywałem..
http://tnij.org/h5jd
Więcej...
przez wkasprzak

Jagna, Adam i Ricky Martin
Krótko o tekście...
Tekst lekki, dowcipny z nutką ironii czy to cynizmu. Zgrabni...
Więcej...
przez brzydal

Bo cię pożre groźny pedał
Szczęka mi opadła gdy zacząłem to czytać, oczekiwałem jakiej...
Więcej...
przez Retiro

REKLAMA

© Copyright 2005-2010 A.W.R. Softpress, Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów oraz zdjęć zawartych na stronach polgej.pl bez zgody redakcji zabronione!

ADAM On i On Toro FanTom Sauna Warszawa GayLife Super Adam Stallion.pl